AstraZeneca jest jednym z producentów szczepionki przeciw Covid-19. O firmie i prowadzonych przez nią badaniach dużo się mówiło, doniesienia były różne. Jaki to był czas dla firmy?

Pandemia koronawirusa wywróciła do góry nogami życie nas wszystkich. Dla naszej firmy był to również czas szczególny. To moment, w którym jeszcze mocniej skoncentrowaliśmy się na kluczowej dla nas wartości – dobru pacjenta. Po wybuchu pandemii bardzo szybko podjęliśmy decyzję o podjęciu wspólnej pracy z Uniwersytetem Oksfordzkim nad rozwojem i dystrybucją szczepionki. Chcieliśmy zapewnić pacjentom dodatkowe opcje szczepienia, dać im możliwość wyboru. Pomimo licznych wyzwań jesteśmy bardzo dumni, że tak szybko udało nam się opracować skuteczną szczepionkę przeciw wirusowi, a tym samym dać ludziom szansę powrotu do normalności.

W poczuciu odpowiedzialności za życie i zdrowie ludzi w okresie pandemii dostarczamy szczepionkę po kosztach, to znaczy, że firma na tym nie zarabia.

Wspomniał pan o partnerstwie z Uniwersytetem Oksfordzkim. Ale czy podobne partnerstwa są możliwe w Polsce? Jak wyglądają partnerstwa AstraZeneca z polskimi ośrodkami naukowymi bądź innymi podmiotami?

Stawiamy na pracę zespołową. Jesteśmy przekonani, że żadna firma ani organizacja nie jest w stanie w pojedynkę znaleźć rozwiązania. Nikt nie posiada kompetencji, które pozwolą znaleźć rozwiązania na wszystkie wyzwania, w szczególności w systemie ochrony zdrowia. Bardzo mocno stawiamy na współpracę i partnerstwo publiczno-prywatne, wierząc, że kompetencje i wiedza obu tych sektorów doskonale się uzupełniają. Strona publiczna ma wgląd w to, jak działa system ochrony zdrowia, a sektor prywatny z kolei jest w stanie na bazie swoich doświadczeń budować i wspierać te rozwiązania. To połączenie sił jest niezwykle potrzebne.

Opierając się na faktach, mogę śmiało powiedzieć, że doskonałym przykładem takiego partnerstwa jest niedawno powołany Warsaw Health Innovation Hub. To projekt realizowany pod auspicjami Agencji Badań Medycznych, w którym AstraZeneca wraz z kilkoma innymi partnerami biznesowymi pracuje na rzecz rozwijania konkretnych, praktycznych projektów, które mają zmienić system ochrony zdrowia w Polsce, poprawiając jakość opieki nad pacjentem.

Warto też podkreślić, że od lat aktywnie współpracujemy z polskim środowiskiem naukowym, czego świetnym przykładem jest podpisane w 2020 roku strategiczne porozumienie z Uniwersytetem Warszawskim, którego celem jest współpraca w obszarze wdrażania innowacyjnych rozwiązań z zakresu nowych technologii na rynku farmaceutycznym i medycznym.

W jakiej kondycji jest, w pana ocenie, system ochrony zdrowia w Polsce po niesłychanie ciężkim okresie pandemii?

Autopromocja
ORZEŁ INNOWACJI

Konkurs dla startupów i innowacyjnych firm

WEŹ UDZIAŁ

Myślę, że system ochrony zdrowia w Polsce, podobnie jak i na świecie, został poddany olbrzymiemu testowi. Pandemia nadwerężyła ograniczone zasoby finansowe i ludzkie. Teraz mamy świetny moment, aby zastanowić się, jak zapewnić odporność tego systemu na wyzwania i kryzysy, takie jak pandemia. Z drugiej strony powinniśmy również myśleć o jego zrównoważonym rozwoju, czyli jak optymalnie wykorzystać ograniczone zasoby. Zdajemy sobie sprawę z problemów kadrowych w służbie zdrowia. Szukając rozwiązania, być może dobrym kierunkiem byłoby zwiększenie kadr wspomagających, tak by system ten był w stanie działać lepiej – nie tylko dzisiaj, lecz także w przyszłości.

Jakie pana zdaniem powinny być priorytety? Co wymaga najpilniejszej zmiany, by może fundamentalnej, w polskim systemie ochrony zdrowia?

Polska jest jednym z ośmiu krajów na całym świecie, które zostały włączone do pilotażowego programu rozwijanego w ramach partnerstwa Światowego Forum Ekonomicznego, London School of Economics oraz AstraZeneca (Partnerstwo na rzecz Zrównoważenia i Odporności Systemów Zdrowotnych). Program ten ma na celu opracowywanie rozwiązań, które pomogą systemom ochrony zdrowia na świecie być bardziej odpornymi na kryzysy takie jak pandemia i rozwijać się w sposób zrównoważony i elastyczny. Z perspektywy polskiej kluczowym wyzwaniem jest jakość świadczeń dla pacjenta, czyli to, jak spowodować, aby nasz system był pacjentocentryczny. Jakość świadczeń powinna przede wszystkim odpowiadać realnym potrzebom pacjenta, a nie być jedynie systemowym postrzeganiem tego, co pacjent powinien otrzymać. Wyzwaniem jest też skoordynowanie wdrażania i realizacji tych świadczeń, w tym zintegrowanie podstawowej i specjalistycznej opieki zdrowotnej.

Świetnym narzędziem, które doskonale sprawdziło się podczas pandemii, jest cyfryzacja ochrony zdrowia. Dużym sukcesem w Polsce okazała się cyfryzacja czynności administracyjnych związanych z udzielaniem świadczeń, np. e-recepta, e-skierowanie. Z drugiej jednak strony przed nami wiele do zrobienia w kontekście cyfryzacji, w szczególności w odniesieniu do samej ścieżki terapeutycznej pacjenta. Powinniśmy umożliwić lekarzom dostęp do informacji klinicznych o pacjencie, tak by mogły one służyć podnoszeniu poziomu jakości czy bezpieczeństwa udzielanych świadczeń. Kolejnym interesującym obszarem jest telemedycyna i podjęcie działań na rzecz stworzenia standardów telewizyt, gwarantujących, by była ona dobra jakościowo.

Na ile wprowadzanie tego rodzaju rozwiązań jest realne w Polsce?

Jest realne, gdyż wiele z tych rozwiązań mamy już teraz dostępnych. Już dziś korzystamy z e-recepty, bez której skutki pandemii byłyby dużo bardziej dotkliwe. Sam fakt, że pacjent nie musiał fizycznie udawać się do lekarza po to, by otrzymać receptę, było przełomem, który w czasie pandemii rozwiązał systemowy problem. Doświadczenie to pokazało również, jak wiele kolejnych zmian ma szanse w Polsce się zadziać. Trzeba je postrzegać w kategoriach inwestycji, która będzie się bardzo szybko spłacała.

Jeśli mówimy o zrównoważonym systemie ochrony zdrowia, warto poruszyć ten temat w nieco szerszym ujęciu. W jaki sposób sektor zdrowotny może dbać o zrównoważony rozwój z uwzględnieniem ochrony naszego klimatu?

Faktycznie, dyskusja na temat skutków ekologicznych strategii wdrażanych w sektorze ochrony zdrowia jest w Polsce na dość wczesnym etapie. Tymczasem „koszt ekologiczny" generowany przez choroby jest jednym z „kosztów pośrednich", który płacimy jako społeczeństwo. Pionierskie wyzwanie w tym zakresie podjął brytyjski NHS, który jako pierwszy przyjął plan budowy systemu ochrony zdrowia o neutralnym śladzie węglowym.

Lepsza jakość opieki zdrowotnej może prowadzić do zmniejszenia emisji gazów cieplarnianych. W 2020 r. AstraZeneca przeprowadziła badania nad tym, jak skuteczniejsze leczenie powszechnych chorób cywilizacyjnych, takich jak astma, może prowadzić do zmniejszenia śladu węglowego opieki zdrowotnej. Wyniki wskazują, że z powodu nadużywania leków łagodzących astmę w Wielkiej Brytanii każdego roku do atmosfery uwalnianych jest do 250 tys. ton ekwiwalentu dwutlenku węgla. Mając to na uwadze, podjęliśmy się zobowiązania: Ambition Zero Carbon, w ramach którego chcemy do 2025 r. zredukować do zera swój ślad węglowy, a do 2030 r. osiągnąć ujemny w całym łańcuchu wartości. Zobowiązanie to realizujemy z jednej strony poprzez ekologiczną flotę, certyfikowane, odnawialne źródła energii, ekologiczne prowadzenie biura, z drugiej pracując też nad udoskonalaniem naszych produktów – przykładem jest inhalator ciśnieniowy stosowany w leczeniu astmy, który zmodyfikowaliśmy tak, aby zminimalizować negatywny wpływ na środowisko.

not. jcs

Partner rozmowy: AstraZeneca