Ponad połowa polskiego eksportu trafia do strefy euro, więc spowolnienie wzrostu gospodarczego w eurolandzie poskutkuje wyhamowaniem wzrostu w Polsce z powodu mniejszego popytu na dobra eksportowe. Trudniejszy dostęp do finansowania i pogorszenie nastrojów w gospodarce mogą poskutkować także spadkiem inwestycji.
Czynniki te częściowo zrównoważy napływ funduszy unijnych i utrzymująca się na wysokim poziomie konsumpcja gospodarstw domowych, która pozostanie silna dzięki wciąż relatywnie dobrej sytuacji na rynku pracy, napływowi środków od emigrantów i obniżce podatku dochodowego.
Gospodarka Polski w ocenie analityków Erste Banku w 2010 r. powróci do wzrostu na poziomie 4,4 proc.
Inflacja, która zaczęła wyhamowywać z początkiem jesieni, powinna kontynuować spadki w pierwszej połowie przyszłego roku głównie za sprawą obniżek cen żywności i ropy.
Inflacja bazowa może natomiast pozostać na wysokim poziomie w pierwszych miesiącach roku, zwłaszcza jeśli złoty pozostanie słaby. W ciągu roku powinna jednak zacząć stopniowo wyhamowywać, w miarę jak będzie słabł popyt. W 2009 roku euro kosztować będzie średnio 3,46 złotego, zaś w 2010 3,3 złotego.
Analitycy Erste Banku oczekują, że średnioroczna inflacja wyniesie w 2008 roku 4,3 procent, w 2009 roku 3,0 procent, a w 2010 roku 2,3 procent.
Analitycy sądzą, że Rada Polityki Pieniężnej (RPP) obniży w przyszłym roku stopy procentowe o 125 punktów bazowych. Plany przystąpienia Polski do strefy euro uniemożliwią większe cięcia, sądzą analitycy Erste.