We wtorek przedstawiciele Unii Europejskiej spotkali się, by rozważyć wprowadzenie dalszych sankcji wobec Rosji. Spotkanie zakończyło się porozumieniem i w połowie tygodnia mogliśmy się dowiedzieć, że Bruksela wprowadzi nowe obostrzenia.
W europejskim obozie pojawił się wyłom. Nowy rząd w Atenach ma swoją wizję kontaktów ze wschodem. W opublikowanym oświadczeniu przedstawiciele partii SYRIZA stwierdzają, że przedstawiona polityka została opracowana bez porozumienia z Grecją.
W czwartek rosyjski minister finansów odniósł się do efektu jaki wywarły dotychczasowe sankcje, na rosyjska gospodarkę.
- Dotychczasowo nałożone sankcje miały negatywny efekt, na naszej gospodarce. Jednakże rosyjskie spółki już zdążyły się dostosować, podobnie jak budżet państwa – mówił Anton Siluanov.
Minister wycenił straty, które w ostatnim okresie poniosła rosyjska gospodarka. Spadające ceny ropy i nałożone na Kreml sankcje można wycenić na 200 mld dol. Mówił, że głównym problemem dla Kremla jest niska czarnego złota, a piętno jakie odcisnęły sankcje, zostało oszacowane na kwotę między 40 a 50 mld dol.
Tego samego dnia Siluanov skomentował, że jeżeli Grecja wystąpi z prośbą o pomoc finansową, To Rosja na poważnie rozważy taki krok.
Komentował także finansową pomoc dla Białorusi, o którą ubiega się Łukaszenko. Białoruski prezydent poinformował ostatnio o potrzebie restrukturyzacji zadłużenia państwa i mówił o poleganiu w tej kwestii na Rosji. Potem Łukaszenko zmienił swoje oświadczenie i nie porusza w nim już kwestii zadłużenia, a mówi jedynie o potrzebie dofinansowania.
Minister Siluanov odpowiedział: „W przypadku sytuacji kryzysowej, rozważymy prośbę o pomoc."