Głównym celem europejskich przywódców jest dobranie się do pieniędzy sektora prywatnego, a to dlatego, że ten kapitał będzie potrzebny by finansować europejską gospodarkę – napisał Gross w  artykule dla Financial Times.

Według niego na dzień dzisiejszy program zarządzania państwowymi funduszami jest niewydolny, a wysiłki by uzdrowić sytuację zadłużonych gospodarek są nadaremne.

Dodaje, że europejscy decydenci stoją w obliczu bezprecedensowej ekspansji ryzyka spreadowego i obniżek ocen wiarygodności kredytowej ze strony agencji ratingowych, co prawie na pewno zagwarantuje, że kraje znajdujące się w trudnej sytuacji z niej nie wybrną. Ostrzegł również inwestorów, by nie rozstawali się ze swoimi pieniędzmi.

„Inwestorów zalewają liczne informacje na temat setek miliardów euro, obietnic składanych w mediach przez przywódców, jednak nie powinni zapominać, że tu chodzi o ich biliony – napisał Gross.

Gross zdaje się mówić: Sza, nie dajcie się umoczyć, drodzy przyjaciele-inwestorzy.

Nie ma szans, by w szybkim czasie zażegnać kryzys w Hiszpanii i Włoszech. A inwestorzy, którzy skupiają się na 7 procentowym zysku z obligacji mogą nie zauważyć, co jest naprawdę ważne. Europa najprawdopodobniej nie będzie w stanie obniżyć do 4 procent oprocentowania papierów dłużnych, a  nawet gdyby była w stanie to zrobić, nie wystarczyłoby to na wydobycie Hiszpanii i Włoch z finansowych tarapatów z uwagi na "płaski" wzrost gospodarczy – napisał Gross.

-Jeżeli PKB pozostanie w pobliżu zera, to oba te kraje utoną w długach. A bez udziału sektora prywatnego wszelkie inicjatywy typu fundusz EFSF jak również Europejski Mechanizm Stabilizacyjny  spalą na panewce - uważa.

Gross dodał, że europejscy przywódcy stracili w oczach inwestorów wiarygodność. Niedopracowane prawo, obniżki agencji ratingowych zmuszają ich by szukać zbawienia gdzie indziej.