David Beahm, który specjalizuje się w handlu metalami szlachetnymi jest zdania, że może być teraz odpowiedni moment, aby kupić złoto i srebro, mocno przecenione w ostatnich latach.
- Przy całej niepewności nadszedł czas na dodanie złota i srebra do portfela - powiedział Beahm. - Oba metale zachowały się dokładnie tak, jak powinny podczas kryzysu finansowego w 2008 r. Tak samo będzie podczas następnego kryzysu, skądkolwiek on nadejdzie – dodał.
Notowania złota spadły w pierwszych dniach maja poniżej 1240 dolarów za uncję. Kurs srebra osiągnął 16,30 dolarów za uncję, to najniższy poziom od początków stycznia.
Niepewność na świecie
- Istnieje wiele wydarzeń gospodarczych, politycznych i wojskowych, które Blanchard uważa za kolejne czynniki wpływające na złoto oraz obecną konsolidację cen metali – uważa David Beahm.
Jego zdaniem kolejne rekordy giełdowych indeksów to okazja na duże zakupy dla inwestorów poszukujących dywersyfikacji.
Beahm zauważa wiele gorących punktów w geopolityce, na czele z Syrią i Koreą Północną, gdzie zaangażował się prezydent Donald Trump. W opinii Beahma, każdy z nich może wybuchnąć, co na rynek złota przyciągnie kolejnych inwestorów, szukających bezpiecznych przystani.
Inwestorzy z uwagą śledzą też niepewną sytuację w Unii Europejskiej. Zdaniem Davida Beahma, wygrana populistycznej kandydatki Marine Le Pen w wyborach prezydenckich we Francji będzie postrzegana jako potencjalnie destrukcyjna dla gospodarki światowej i rynków finansowych, ponieważ oczekuje się, że Le Pen będzie naciskała na wyjście Francji z Unii Europejskiej.
- Stworzyłoby to inną sytuację niż Brexit. Sytuację, która byłaby czynnikiem wspierającym rynek złota – ocenia Beahm.
Na bardzo niskich poziomach pozostają stopy procentowe w USA, co także jest dla złota korzystne.
W opinii prezesa Blanchard and Company, uncja złota na koniec roku będzie kosztować 1400 dolarów, długoterminowo przetestuje poziom wszech czasów, czyli 1900 dolarów.