W pierwszych dwóch podejściach Gabriela Muskała nie dostała się do szkoły teatralnej. Wyglądała jak dziecko, do tego nie miała odpowiedniego głosu. Pochodzi z małej miejscowości w Kotlinie Kłodzkiej, z perspektywy której teatr wydawał się mrzonką. Wcześniej była na przedstawieniu tylko ze szkołą. – Za to miała niesamowite samozaparcie – przyznaje siostra aktorki, Monika.
Gabriela Muskała zaangażowała się w ruch amatorski. Zaczęła od monodramu, czyli od końca, bo to gatunek dla aktorów mających już doświadczenie. – Aktorstwo jest jednak dla niej sensem i esencją, nie stroi fochów – uważa Mariusz Grzegorzek, rektor łódzkiej Filmówki.
Mówi, że ma w sobie wielką „gęstość", jest „migotliwa" i że lubi z takimi aktorami pracować. – Im cięższa sztuka, tym weselej na próbie – ujawnia aktorka.
Teraz studiuje w szkole Andrzeja Wajdy, bo chce realizować filmy dokumentalne. Nakręciła już 30 godzin materiału o wujku fryzjerze, a nawet ma już gotowy materiał na drugi film. Do tego także sama wykłada. Mówi, że ma poczucie, że ciągle coś ją goni.
– Trzykrotnie była moją żoną i za każdym razem to ona mnie zostawiała – śmieje się Robert Więckiewicz. I dodaje, że lubi ją za to, że jest „kompletnie crazy".
– Szalona wariatka. Bratnia dusza – potwierdza Sambor Czarnota, który grał z nią m.in. w „Ich czworo".
Ważną częścią życia Gabrieli Muskały jest dla niej także pisanie. Uprawia je razem ze swoją siostrą, Moniką Muskałą, która mówi o niej „moja siostra, moja miłość". Obie opowiadają też w programie historię powstania i wystawienia w Teatrze Narodowym sztuki „Daily Soup". Ujawniają, w jaki sposób wspólnie piszą i jak wówczas dzielą się zadaniami.
Obecnie miłośnicy kina mogą oglądać aktorkę m.in. w filmie Kingi Dębskiej „Moje córki krowy". Uzupełnieniem natomiast Niedzieli z Gabrielą Muskałą będzie spektakl Teatru TV „Brancz" w reżyserii Juliusza Machulskiego o godz. 18.10.