Reklama

Charlie Chaplin. Włóczęga, który odmienił kino

25 grudnia 1977 roku, w wieku 88 lat zmarł sir Charles Chaplin, aktor i reżyser
Charlie Chaplin. Włóczęga, który odmienił kino

Foto: ROL

Fragment tekstu z archiwum "Rzeczpospolitej"

Dziś coraz częściej traktujemy wyprawę do kina jak prostą rozrywkę. Chcemy podjeść trochę popcornu, obejrzeć jakąś bajkę przyozdobioną efektami specjalnymi i zapić to wszystko colą. Ten rytuał powoduje, że – o ile nie jest się bywalcem festiwali filmowych – uroda X muzy pospolicieje.

W tym sensie obecna sytuacja przypomina czasy, w których karierę zaczynał Charlie Chaplin. W pierwszych dekadach XX w. wiele szanowanych rodzin uważało chodzenie do kina za niezdrowe, prostackie i niebezpieczne. Miszmasz tanich filmów przygodowych, prymitywnych kronik i komedyjek prezentowany w tzw. nickelodeonach (od nickel – pięciocentówka, czyli cena wstępu) był skierowany do mas i raził gust bardziej wyrobionej publiczności.

Do tego dochodziła atmosfera sal kinowych – tak zatęchła, że w niektórych miejscach rozpylano perfumy, a na podłogę wylewano środki odkażające. Nazywano je pchlimi dziurami, klatkami na robaki.

I wtedy pojawił się Charlie, tramp, mały włóczęga – „workowate spodnie, platfusowate stopy, zbyt obcisła marynarka, wąsy przyprawiające go o ataki kichania, pomalowane brwi, ciemne loki, sponiewierany melonik i nieodłączna laseczka” – tak opisywał go amerykański historyk filmu David Thomson.

Reklama
Reklama

Najpierw zachwycał slapstikowymi gagami w krótkich filmach, później zaczął reżyserować – pierwszym filmem pełnometrażowym był „Brzdąc”. Jednak popularność zapewniały mu nie tylko opracowane do perfekcji komediowe skecze. Stworzył postać, z którą każdy mógł się utożsamić.

Jego bohater miał rys dickensowski – cierpiał katusze z powodu biedy i niesprawiedliwości. Bronił się jednak poczuciem humoru, pokazując, że nawet nieudacznicy mogą przezwyciężyć trudności. Za to pokochali go analfabeci, imigranci i biedacy. Zauroczył także elity – liryzmem, humanistycznym przesłaniem („Dyktator” otrzymał pięć nominacji do Oscara). Przekonał, że kino może być wyrafinowaną rozrywką. Jego błazeńskie, komiczne gesty śmieszyły, ale przede wszystkim służyły odsłanianiu tkwiącego w człowieku dobra.

Dziś sale kinowe nie są klatkami na robaki. Wchodzimy do nowoczesnych, przestronnych pomieszczeń. Mimo to walająca się pod stopami kukurydza, jej intensywny zapach, dzwoniące w trakcie seansu komórki dobitnie świadczą, że nasza mentalność zatoczyła koło i wróciła do początków XX wieku. Przypominamy rozbawioną gawiedź z nickelodeonów.

Dlatego znowu potrzebny jest ktoś taki jak Charlie włóczęga. Bohater, który dzięki swojemu człowieczeństwu i inteligentnym żartom jeszcze raz odnowi oblicze kina. Zmieni naszą wrażliwość.

Styczeń 2008

Film
Oscary 2026: Dwóch murowanych faworytów i film, który może ich pogodzić
Materiał Promocyjny
Jak zostać franczyzobiorcą McDonald’s?
Materiał Promocyjny
OTOMOTO rewolucjonizuje dodawanie ogłoszeń
Film
Najważniejsze Orły dla „Domu dobrego” Wojciecha Smarzowskiego
Film
Nie żyje Magdalena Majtyka. Aktorka miała 41 lat
Film
Thierry Klifa: Bogaci Francuzi nie chwalą się majątkiem
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama