Regułą wszystkich dotychczasowych rządów było otaczanie się współpracownikami (dyrektorami gabinetów, sekretarzami stanu, średniego szczebla urzędnikami ministerstw) wywodzącymi się nie z grona zawodowych menedżerów, ale z szeregów partii. Ta plaga rozprzestrzeniała się, sięgając zarządów ZUS, Orlenu, KGHM, TVP. W firmach tych na najważniejszych stanowiskach pojawili się ludzie z rekomendacji partyjnych, niekoniecznie z przygotowaniem menedżerskim.

Rządzić to nie to samo, co zarządzać. Polityka i biznes kierują się innymi regułami. W polityce 2+2 nie zawsze jest 4, w biznesie ten, kto próbuje udowodnić, że 2+2 jest 3 lub 5, ginie. Wiem to z własnego bolesnego doświadczenia, byłem posłem, jestem biznesmenem.

Polski, która dramatycznie wymaga reform służby zdrowia, edukacji, systemu budownictwa mieszkaniowego, infrastruktury, kolejnictwa, żeby wymienić tylko najważniejsze, bez profesjonalnego zarządzania zmodernizować się nie da.Rządzić, to znaczy realizować politykę partii, która zdobyła władzę. Ale aby robić to efektywnie, należy posługiwać się fachowcami – menedżerami, sprawnymi w zarządzaniu. Świadomość tej potrzeby stanowi o profesjonalizmie polityka.

Minister zdrowia może być lekarzem; na studiach uczył się, jak leczyć, a nie jak zarządzać ogromnym organizmem, jakim jest służba zdrowia. Reforma służby zdrowia i administrowanie nią to zadanie nie dla niego, lecz kierowanych przez niego menedżerów. Logika ta nie ogranicza się tylko do ministerstwa Zdrowia, jest uniwersalna i różni się jedynie tym, że nieco inna jest odpowiedzialność menedżera zdrowia niż budownictwa, infrastruktury, systemu oświaty sportu czy spraw zagranicznych.

Źle zarządzane firmy bankrutują, zarządzane umiejętnie rozkwitają. Źle zarządzane resorty nie popchną kraju naprzód, dobrze – mogą przyczynić się do jego rozwoju.W kilkunasto- lub kilkudziesięcioosobowej firmie jej szef – jeżeli ma taką potrzebę – może osobiście kontrolować wszystko od sprzątaczek zaczynając, na swym zastępcy kończąc.W firmach zatrudniających setki lub tysiące ludzi tak zarządzać nie można.Wielkimi firmami kierują nie właściciele i nie politycy – ale specjaliści od zarządzania.

Rządzenie państwem nie różni się w swojej istocie od zarządzania dużym koncernem, jedyna różnica to ilość i różnorodność decyzji.W krajach dojrzałej demokracji rolę menedżera spełnia dobry, profesjonalny, apolityczny urzędnik administracji państwowej. W krajach tych rządy się zmieniają, a urzędnicy administracji państwowej są stali. Nowe ekipy, przejmując rządy, dzięki temu mogą się zajmować tym, czego oczekuje od nich społeczeństwo, a mianowicie uprawiać dobrą politykę.

Jeżeli Donald Tusk chce dokonać w Polsce cudu, jeżeli marzy, abyśmy byli jak w Hiszpania, Irlandia czy Anglia, jeżeli ma ambicje, aby odejść w glorii chwały, musi nie tylko stworzyć rząd profesjonalny, ale też zapewnić do zarządzania zespół sprawnych fachowców, którzy mu w tym pomogą. Ich wymagania finansowe będą wysokie lecz efekty ich pracy będą tego warte.