Zysk netto grupy PKO BP za czwarty kwartał ubiegłego roku wyniósł 548 mln zł, czyli znacznie mniej, niż zakładały prognozy analityków, i był o 37 proc. niższy niż przed rokiem. Zaważyły na tym rezerwy, największe związane z należącym do grupy PKO BP ukraińskim Kredobankiem (264 mln zł na kredyty oraz 76,4 mln zł na utratę wartości spółki). Ma to związek z przeglądem portfela kredytowego przez audytorów oraz z sytuacją gospodarczą Ukrainy. PKO BP planuje dokapitalizowanie ukraińskiego banku kwotą niecałych 100 mln dolarów netto.
Łącznie rezerwy, jakie PKO BP zawiązał w czwartym kwartale, wyniosły 577 mln zł, a w całym roku ponad 1 mld zł.
Na krajowym polu wyniki PKO BP są niezłe, wynik na działalności biznesowej wzrósł w czwartym kwartale o 18 proc. Suma bilansowa zwiększyła się do poziomu 134,8 mld zł, co oznacza, że znów jest największym bankiem w Polsce.
– Odzyskaliśmy pozycję lidera na rynku i przez długi czas nie damy się z niej zepchnąć – podkreśla Jerzy Pruski, prezes PKO BP. Skala zaangażowania banku w opcje walutowe była stosunkowo niewielka, konieczne odpisy z tego tytułu wyniosły jedynie 30 mln zł.
Jednak – zdaniem Marka Jurasia, szefa działu analiz domu maklerskiego BZ WBK – mimo niezłych wyników na rynku krajowym w tym roku zyski banku mogą być zdecydowanie niższe niż ubiegłoroczne. Negatywny wpływ na wyniki w kolejnych kwartałach będzie miał m.in. spadek marż w związku z obniżkami stóp procentowych.