Reklama

Detektyw w kraju Aznawuriana

Kraj daleki (zakaukaski), egzotyczny, pewnie dziki – tak Armenia jawi się przeciętnemu Polakowi.

Publikacja: 27.03.2009 13:55

Detektyw w kraju Aznawuriana

Foto: Rzeczpospolita

Rzeczywiście, jak wynika z przewodnika Dominiki Izdebskiej-Długosz, jest ona biedna, ale jednocześnie przyjazna, bogata w piękne górskie krajobrazy i rozrzucone wśród nich romańskie zabytki.

Poręczna, kieszonkowa „Armenia” imponuje rozmachem. Dostajemy 350 zapisanych drobnym drukiem stron z wyczerpującymi geograficzno-historycznymi opisami miejsc wartych odwiedzenia, a także zdjęciami, mapami i informacjami praktycznymi.

Niemal każde zdanie książki pokazuje, że autorka zna Armenię jak własną kieszeń. Wszędzie była i wszystko widziała, latem i zimą. Inaczej zresztą nie udałoby się jej napisać podobnej książki. Armenia to nie Francja, Włochy czy Hiszpania, w których na każdym skrzyżowaniu stoją drogowskazy, a w najmniejszym miasteczku znajduje się informacja turystyczna z folderami i mapami okolic. Tu czasami trzeba detektywistycznej pracy, by trafić do najbardziej nawet oczywistych zabytków. A – by dobrze poznać historię i ludzi – trzeba znać język ormiański. Te warunki autorka spełniła, mieszkając tam trzy lata.

Doświadczenia Izdebskiej-Długosz przelane na papier pozwolą z większą swobodą podróżować polskim obieżyświatom po pięknej Armenii, ojczyźnie Waghinaga Aznawuriana, czyli Charles’a Aznavoura.

[ramka]Dominika Izdebska-Długosz

Reklama
Reklama

[b]„Armenia”[/b]

Księży Młyn Dom Wydawniczy, Łódź 2008[/ramka]

Materiał Promocyjny
Lokaty mobilne: Nowoczesny sposób na oszczędzanie
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Ekonomia
KGHM optymalizuje zagraniczny portfel
Ekonomia
Apelują do Orlen Termika. Chodzi o zamówienia dla dostawców spoza UE
Ekonomia
PGE odstąpiła od ważnej umowy. Naliczono wysokie kary
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama