W pierw­szej czę­ści dnia złoty, na fa­li in­for­ma­cji o oży­wie­niu w pol­skiej go­spo­dar­ce (w II kwar­ta­le kra­jo­wy PKB wzrósł o 0,8 proc. w po­rów­na­niu z ze­szłym ro­kiem) lek­ko zy­ski­wał na war­to­ści wo­bec eu­ro i do­la­ra. Ich wy­ce­ny spa­dły od­po­wied­nio do: 4,19 i 3,15-3,16 zł. Ska­la umoc­nie­nia zło­te­go by­ła jed­nak ogra­ni­czo­na, bo od­czyt o PKB oka­zał się zgod­ny z ocze­ki­wa­nia­mi ryn­ku.

Zu­peł­ną nie­spo­dzian­ką oka­za­ła się za to in­for­ma­cja, że w lip­cu ce­ny by­ły aż o 1,1 proc. wyższe niż rok wcze­śniej, choć we­dług pro­gnoz in­fla­cja mia­ła wy­nieść tyl­ko 0,5 proc. Wiado­mość skut­ko­wa­ła spad­kiem za­in­te­re­so­wa­nia zło­tym w po­po­łu­dnio­wej czę­ści no­to­wań. Dla­te­go przed za­mknię­ciem za eu­ro na­le­ża­ło już pła­cić 4,2 zł, czy­li 0,2 proc. wię­cej niż we wto­rek. Do­lar podro­żał o 0,25 proc., do po­nad 3,17 zł, a szwaj­car­ski frank o 0,05 proc., do 3,39 zł.

W dal­szym cią­gu w nie­ła­sce po­zo­sta­wa­ły pol­skie ob­li­ga­cje. Ren­tow­ność pa­pie­rów dziesięcio­let­nich wzro­sła do 4,25 proc. W przy­pad­ku pię­cio­la­tek sięgała już 3,67 proc. Opro­cen­to­wa­nie  dwulatek, po dziewiątej zwyżce z rzędu, sięgało 2,97 proc.