Reklama

Pomyślmy o swojej przyszłości

Nie możemy oczekiwać, że państwo się nami zaopiekuje - mówi Norbert Konarzewski.

Publikacja: 30.10.2014 10:55

Rz: Na ile prawdziwa jest opinia, że Polak nie oszczędza, gdyż go na to nie stać?

Norbert Konarzewski:

To najczęstsza wymówka. Oczywiście część Polaków ma tak niskie dochody, że ciężko byłoby od nich wymagać oszczędzania. Natomiast większość z nas, gdyby przeanalizowała swój domowy budżet, z pewnością mogłaby znaleźć oszczędności. Wymaga to jednak pewnego poświęcenia. Należy sobie zadać pytanie, ile wydajemy na drobne przyjemności, takie jak np. poranna kawa. Często także nie mamy świadomości, ile kosztują nas nasze nałogi, bo przecież 10 zł za papierosy to nie tak znowu dużo. Nie przyjmujemy jednak do wiadomości, że skumulowanie tych 10 zł w skali miesiąca, a nawet roku, daje już konkretną sumę, którą moglibyśmy odłożyć. Moim zdaniem problem leży w tym, że nie mamy wykształconego nawyku oszczędzania, który powinien stać się priorytetem w podejmowaniu decyzji finansowych.

Ma pan radę dla tych, którzy chcą nauczyć się oszczędzać?

Zamiast pod koniec miesiąca odkładać to, co nam zostało, spróbujmy najpierw odłożyć jakąś kwotę, a dopiero resztę przeznaczyć na wydatki. Bądźmy też bardziej przezorni. Pomyślmy o tym, co może się wydarzyć. Powinniśmy mieć choćby niewielkie zabezpieczenie finansowe na wypadek nieprzewidzianych zdarzeń. Odkładając regularnie co miesiąc z pozoru niewielkie kwoty, możemy zebrać kapitał zapasowy, który może być pomocny w nagłej potrzebie.

Reklama
Reklama

Jakie są główne przyczyny tego, że nie odkładamy pieniędzy?

Myślę, że główną przyczyną jest niemyślenie o przyszłości i nieprzewidzianych wydarzeniach. Skupiamy się na teraźniejszości. Jeśli planujemy, to najczęściej w obrębie miesiąca, nieliczni w perspektywie pół roku. Przykładem może być podejście do emerytury. Mimo obecności tematu w mediach niewielu z nas chce i wie, jak zadbać o swoje finanse w perspektywie kilkudziesięciu lat. Chociaż z naszych badań wynika, że odsetek oszczędzających na emeryturę jest najwyższy od siedmiu lat, to i tak jest zdecydowanie za mały, byśmy mogli być spokojni o naszą złotą jesień. Dlaczego tak się dzieje? Myślę, że to brak odpowiedzialności za siebie i swoją finansową przyszłość. Ostatnie wyliczenia nie prezentują się zbyt różowo. Emerytura części z nas będzie wynosiła nie więcej niż 200–300 zł. Świadomie odrzucamy myśl, że dostaniemy tyle, ile sami uzbieramy. Konsekwencje takiego sposobu myślenia mogą być naprawdę bolesne.

Jakie są konsekwencje bycia „rozrzutnym"?

Brak oszczędności, a nierzadko – długi. W dłuższym okresie życie od pierwszego do pierwszego może prowadzić do naprawdę poważnych konsekwencji. Nie mówię tylko o braku zabezpieczenia emerytalnego, ale o takich sytuacjach jak np. niespodziewana choroba czy utrata pracy. Jeśli nie mamy zgromadzonych oszczędności na czarną godzinę, pozostaje nam kredyt gotówkowy (o ile bank zgodzi się nam go udzielić) lub zapożyczenie się w instytucji parabankowej. W obu przypadkach istnieje duże niebezpieczeństwo utknięcia w  spirali długów, gdy jedną pożyczką spłacamy drugą.

Kto powinien pokazywać, jak rozsądnie zarządzać pieniędzmi?

Ustawodawca z myślą o naszej emeryturze powołał takie programy jak IKE, IKZE, które dają zachęty w postaci ulg podatkowych. Nie możemy jednak oczekiwać, że tylko państwo się nami zaopiekuje. Powinniśmy brać odpowiedzialność za siebie, uczyć dzieci odpowiedzialnych zachowań, a także sami kształcić się w dziedzinie finansów.

Reklama
Reklama

—rozmawiała Agnieszka Kamińska

Materiał Promocyjny
Lokaty mobilne: Nowoczesny sposób na oszczędzanie
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Ekonomia
KGHM optymalizuje zagraniczny portfel
Ekonomia
Apelują do Orlen Termika. Chodzi o zamówienia dla dostawców spoza UE
Ekonomia
PGE odstąpiła od ważnej umowy. Naliczono wysokie kary
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama