Polacy na elektronikę wydają ponad 30 mld zł i to jedna z głównych kategorii rynku handlowego dodatkowo napędzana popytem podczas pandemii. Izolacja, a zwłaszcza nauka oraz praca zdalna, spowodowała ogromny wzrost zainteresowania komputerami, drukarkami czy również AGD.

W razie kolejnej fali pandemii, niestety, trzeba się będzie liczyć ze znacznie wyższymi rachunkami za sprzęt: wszyscy gracze na rynku, od producentów po sprzedawców, mówią o podwyżkach.

W zasadzie wszystkie kategorie sprzętu zdrożeją, im obecnie tańsze, tym skok będzie większy. To efekt choćby podwyżek cen stali czy innych komponentów. W przypadku kosztów transportu, jak podaje jedna z firm, rok temu za sprowadzenie kontenera do Europy trzeba było zapłacić poniżej 2 tys. dol., dzisiaj oferty rozpoczynają się od poziomu 7–8 tys. dol.

Wszystkie ceny w górę

Firmy podkreślają, że wiele zmian wynika również z niedoborów, np. stali, ale również paneli ciekłokrystalicznych. W efekcie trafiają na produkty wysokomarżowe, zwłaszcza do produkcji telefonów, a w przypadku laptopów należy się liczyć z brakiem dostaw.

Wiodący producenci RTV czyli Samsung, LG i Sony, nie odnieśli się do pytań, jakiej skali podwyżki planują. – Wielu wykorzystuje okazję, bo skoro i tak wszystko drożeje, to ceny można podnieść jeszcze mocniej – komentuje jeden z dystrybutorów wstępne cenniki, jakie otrzymał.

Zwyżki dotyczą także AGD, a Amica już wcześniej informowała, że w trzecim kwartale podwyżki będą na rynku widoczne. – Rosną koszty producentów, ceny transportu i towarów kupowanych u dostawców, którzy również doświadczają presji kosztowej. W rezultacie branża podnosi ceny, my również – mówi Michał Rakowski, członek zarządu Amiki.

– W ostatnich kilkunastu miesiącach obserwujemy znaczący wzrost cen stali, miedzi czy tworzyw sztucznych. Zwiększyły się również koszty transportu. Podobnie jak wielu innych producentów odczuwamy skutki tych zmian, które przekładają się bezpośrednio na wzrost kosztów produkcji – mówi Krzysztof Nagodziński, członek zarządu BSH Sprzęt Gospodarstwa Domowego. – Prowadzimy dialog z dostawcami i klientami oraz nieustannie usprawniamy procesy produkcyjne, aby minimalizować wzrost kosztów produkcji – dodaje.

Żaden sektor rynku w zasadzie nie uniknie wzrostu cen. – Już w poprzednich kwartałach można było to zauważyć na przykładzie ruchów cen tabletów, komponentów sprzętu IT czy materiałów eksploatacyjnych. Również na rynku AGD obserwujemy zapowiedzi podwyżek cen, które niektórzy producenci komunikują już od początku roku, kiedy to wprowadzono nowe etykiety energetyczne. Spodziewamy się, że jesienią podwyżki te będą już wyraźnie widoczne – mówi Beata Wielgus, wicedyrektor ds. zakupów w spółce AB, dystrybutorze sprzętu.

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ

– Obecnie polscy sprzedawcy korzystają z zapasów, które również mają dystrybutorzy. Biorąc jednak pod uwagę popyt na sprzęt elektroniczny wśród konsumentów, za kilka tygodni sytuacja z cenami może się zmieniać już dość wyraźnie. W niektórych grupach asortymentowych, jak np. akcesoria komputerowe, potencjalne zwyżki cen mogą dobijać do nawet 10–12 proc. – dodaje.

Sklepy robią zapasy

Beata Wielgus podkreśla, iż transport – nie dość, że jest droższy – dodatkowo przez pandemię wydłużył czas realizacji dostaw. – Producenci analizują inne możliwości transportu swoich towarów do Europy. Pod uwagę brany jest również droższy transport lotniczy, który mógłby mieć zastosowanie do elektroniki – mówi.

Na braki w dostawach wpływają też niedobory procesorów. – Chiny wcześniej dopłacały do eksportu stali, co się skończyło, gdy chcieli towar zatrzymać w kraju. Może z procesorami jest podobnie – powątpiewa jeden z handlowców, ponieważ już teraz widać problemy z zaopatrzeniem. Jeśli pandemia znowu uderzy w Chinach, co oznaczać będzie zamknięte fabryki, problem będzie jeszcze większy. Firmy nieoficjalnie przyznają, że w przypadku zwłaszcza tańszych linii niedobory wywołają dużo większy wzrost cen. Gdy brakuje podzespołów do produkcji, firmom opłaca się przeznaczać dostępne zasoby na linie premium, a nie ekonomiczne.

– W związku z brakiem części komponentów na światowych rynkach i coraz wyższymi kosztami transportu wzrost cen sprzętu wydaje się być w kolejnych miesiącach nieunikniony. Jest to już widoczne, jeżeli chodzi o nowe linie smartfonów czy telewizorów – mówi Alpay Güner, prezes MediaMarktSaturn Polska. – Stale monitorujemy rynek i reagujemy z wyprzedzeniem, więc odpowiednio wcześniej zaopatrzyliśmy się, żeby zapewnić klientom możliwie jak najdłużej aktualne ceny sprzętu – dodaje.

Podwyżki zresztą nie dotyczą tylko elektroniki. Zdaniem 91 proc. Polaków ceny w ostatnim czasie wzrosły – wynika z badania ARC Rynek i Opinia. Respondenci zwrócili uwagę zwłaszcza na wyższe koszty żywności, benzyny, opłat za mieszkanie, gastronomii i materiałów budowlanych. Według badanych to głównie efekt prób odrabiania strat związanych z lockdownami, ale również wina polityki gospodarczej rządu oraz niestabilnej sytuacji po pandemii.

– Życie w warunkach inflacji, znane osobom ze średniego i starszego pokolenia, jest doświadczeniem stosunkowo nowym i nieznanym dla osób młodszych, niepamiętających pierwszych lat transformacji rynkowej. Tworzy to atmosferę rosnącej niepewności materialnej oraz sprzyja szukaniu różnych strategii radzenia sobie z nowymi realiami – mówi Łukasz Mazurkiewicz z ARC Rynek i Opinia.

63 proc. badanych uważa, iż ceny „bardzo" wzrosły, a 28 proc. sądzi, że „trochę". Jednocześnie 81 proc. spodziewa się dalszych podwyżek w ciągu kolejnych miesięcy.

Opinia dla „rz"

Wojciech Konecki, prezes APPLiA Polska

Przy drożejącej stali, komponentach czy transporcie, a mowa o skokach ponad 100 proc., nie da się uniknąć wzrostu cen. Skalę mogłaby ograniczyć konkurencja, ale ponieważ niektórych wyrobów i tak brakuje, ceny pójdą jeszcze mocniej w górę. Nie można oczekiwać uspokojenia sytuacji, skoro niektórych materiałów na rynku brakuje, dochodzi presja na wzrost wynagrodzeń.