Reklama
Rozwiń
Reklama

Cena ropy codziennie w górę

Dla OPEC to prawdziwy dylemat: produkować więcej i skorzystać ze wzrostu popytu na świecie, czy spokojnie kasować wyższe ceny ropy naftowej?

Publikacja: 05.04.2010 13:21

Cena ropy codziennie w górę

Foto: AFP

W Singapurze ropa podrożała do 86 dol. za baryłkę, bo inwestorzy uwierzyli, że tym razem odbudowa rynku amerykańskiego jest trwała. To o ponad 80 centów drożej, niż na zamknięcie transakcji czwartkowych. W Wielki Piątek niektóre giełdy były zamknięte. Przy tym wzrost cen ropy ma miejsce, pomimo coraz droższego dolara, w którym notowany jest ten surowiec. Rafinerie, które zarabiają na marżach z przerobu surowca już liczą zyski.

[srodtytul]Popyt będzie rósł[/srodtytul]

Jeszcze w lutym ropa kosztowała tylko 69 dol. za baryłkę. Zdaniem Clarence Chu z singapurskiego Hudson Capital Energy jeśli w USA utrzyma się comiesięczny wzrost zatrudnienia ( w ostatni piątek poinformowano,że przybyło ponad 160 tys. miejsc pracy), popyt na ropę zdecydowanie wzrośnie.

Przed bardzo trudnym zadaniem stoi teraz kartel producentów ropy naftowej OPEC. Według wcześniejszych oświadczeń jego przedstawicieli, w tym najbardziej wiarygodnego saudyjskiego ministra ds. ropy, Ali Al-Naimiego cena, która pozwala producentom osiągać godziwy zysk i inwestować, to przedział 70-80 dol. za baryłkę. Dla przypomnienia w większości krajów arabskich wydobycie jednej baryłki ropy, to koszt nie większy niż 6-7 dol. Ale teraz, kiedy nawet budżety arabskich szejków są mocno nadwerężone światowym kryzysem finansowym, każdy dodatkowy dolar jest bardzo mile widziany.

Z drugiej strony kartel obawia się jednak zbytniego wzrostu cen, bo byłby oskarżony na zduszenie odradzającego się wzrostu gospodarki światowej. Przy tym niewiadomą jest ewentualny wzrost produkcji w krajach nie należących do kartelu.

Reklama
Reklama

Dzisiaj OPEC produkuje dziennie ok. 26 mln baryłek ropy przy wyznaczonym pułapie produkcji 24 mln. Przekroczenie limitu spowodowane jest większym wydobyciem w Iraku,którego limity nie obowiązują. Prognoza zapotrzebowania na ropę w tym roku, to średnio 86,3 mln baryłek dziennie.

[srodtytul]Zagrożenie spoza OPEC[/srodtytul]

Podczas ostatniej konferencji ministerialnej 19 marca w Wiedniu OPEC zdecydował,że nie zmieni wyznaczonego pułapu produkcji - 24 mln baryłek. Zdaniem Shokri Ghanema, szefa delegacji libijskiej w OPEC OPEC już cierpi z powodu wzrostu produkcji między innymi w Rosji. Ciosem w finanse OPEC było - jego zdaniem — otwarcie rurociągu ze Wschodniej Syberii na wybrzeże Pacyfiku, którym w tym roku ma opłynąć z Rosji do Chin 250 tys baryłek dziennie, a docelowo, za 2 lata 600 tys. baryłek. — To znaczy,że OPEC o tyle będzie musiał zmniejszyć swoją produkcję - ubolewał Ghanem. Ropa rosyjska jest konkurencyjna wobec arabskiej, bo jej transport jest znacznie tańszy i krótszy. Mimo to Arabowie nadal dostarczają ropę do Azji bez żadnych ograniczeń, a zmniejszenie produkcji o prawie 6 mln baryłek dziennie dotyczy rynków amerykańskich i europejskich.

Na konferencji wiedeńskiej nie było przedstawicieli producentów spoza OPEC.Organizatorzy uznali,że ich zapraszanie, zwłaszcza w przypadku Rosjan nie przynosiło oczekiwanych efektów. Jeśli nawet obiecywali oni zmniejszyć produkcję, to i tak nie dotrzymywali słowa. I mimo zapewnień,że na razie zagrożenie konkurencją z ich strony jest niewielkie, to jednak faktem jest że rafinerie chińskie,japońskie,koreańskie, a nawet filipińskie, czy hawajskie już przystosowują się do przerobu rosyjskiej ropy.

[srodtytul]OPEC i tak największy[/srodtytul]

Ali al Naimi uspokaja nastroje. — Nadal mamy największe rezerwy i największe możliwości jej wydobycia - mówi w wywiadzie dla „Gulf News”. To prawda. Według danych najbardziej wiarygodnego na rynku BP Statistical Review of World Energy Arabia Saudyjska ma rezerwy w wysokości 264 mld baryłek, podczas, gdy Rosjanie udowodnili istnienie dostępnych złóż wielkości 79 mld baryłek. Zaś łącznie 12 krajów OPEC posiada złoża wielkości 956 mld baryłek, czyli aż 76 proc. zapasów światowych. Na razie ropa rosyjska wysyłana do Azji, tzw ESPO Blend ma zaledwie 0,3 proc udziały w światowych dostawach. Za półtora roku ten udział ma wzrosnąć do 0,7 proc. W styczniu 2010 dostawy ESPO wyniosły 7 mln baryłek, czyli mniej niż 6 proc. chińskiego importu w tym miesiącu.

Ekonomia
KGHM optymalizuje zagraniczny portfel
Ekonomia
Apelują do Orlen Termika. Chodzi o zamówienia dla dostawców spoza UE
Ekonomia
PGE odstąpiła od ważnej umowy. Naliczono wysokie kary
Ekonomia
Polscy liderzy w Davos w czasie Światowego Forum Ekonomicznego
Ekonomia
Od danych do decyzji, czyli transformacja i AI w biznesie
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama