Tylko w ubiegłym tygodniu RTS zyskał 8,5 proc. W środę, czwartek i piątek bił historyczne rekordy. Euforia na moskiewskim parkiecie zapanowała po ogłoszeniu przez premiera Władimira Putina zwolnień podatkowych dla koncernów naftowych. Inwestorów elektryzują też rosnące ceny ropy, gdyż producenci tego surowca dominują wśród spółek notowanych na giełdzie w stolicy Rosji.
W piątek bank Goldman Sachs, bardzo wpływowy pod względem analiz branży surowcowej, ogłosił prognozę, zgodnie z którą ceny ropy w drugiej połowie roku będą przekraczały średnio 140 dolarów za baryłkę, a pod koniec roku mogą dojść do 150 dolarów.
Opinie analityków co do dalszego rozwoju wydarzeń na moskiewskiej giełdzie są podzielone. – Silny wzrost cen akcji może być krótkotrwały. Obawiamy się, że kiedy rząd ogłosi ostateczny plan zwolnień podatkowych, zostaną one odebrane jako rozczarowujące i inwestorzy będą realizować zyski – stwierdził Igor Kurinny, analityk ING w Moskwie.
Z drugiej strony zdaniem analityków Credit Suisse do końca roku RTS może zyskać jeszcze 5 proc. Wskazują oni, że największy potencjał wzrostu mają akcje Gazpromu, Łukoilu, Rosnieftu, Sbierbanku, Vimpelcomu (operatora telefonii komórkowej) oraz Severstalu.
Wiele będzie zależało od nastawienia inwestorów zagranicznych do rynków wschodzących. Na razie na innych parkietach Europy Środkowo-Wschodniej panuje marazm. WIG20 jest aż 22 proc. poniżej szczytu z października 2007 r. W podobnej sytuacji znajduje się węgierski BUX. Znacznie lepiej radzi sobie czeski PX, który jest 12 proc. poniżej szczytu. A dużo gorzej wypadają indeksy w Rumunii, Bułgarii i Turcji, gdzie przecena w stosunku do historycznych rekordów sięga średnio 30 proc.