Chodzi o ujawnienie oficjalnych danych dotyczących dynamiki PKB w styczniu. W poniedziałek ukraiński Państwowy Komitet Statystyki podał, że nie opublikuje tej informacji. Decyzję tłumaczył koniecznością przejścia na standardy międzynarodowe, zgodnie z którymi dane o PKB mają być publikowane raz na kwartał. – Gabinet Tymoszenko chce zataić informacje, by uniknąć wniesienia zmian do budżetu – mówił wiceszef sekretariatu Wiktora Juszczenki Ołeksandr Szłapak.
Informację o spadku produktu krajowego brutto w styczniu ujawnił Narodowy Bank Ukrainy (NBU). – Jest on mniejszy o blisko 20 procent w porównaniu z analogicznym okresem 2008 roku – oświadczył Walery Łytwycki, szef grupy doradców prezesa NBU. – To historyczne maksimum spadku.
Według Łytwyckiego do najbardziej dotkniętych gałęzi przez kryzys należy budownictwo i przemysł. – Na początku ubiegłego roku recesja dotknęła tylko jedną branżę – budownictwo. Wszystkie pozostałe były w dobrym stanie. Dziś w pozytywnej sytuacji znajduje się tylko rolnictwo: wzrost wynosi tu 0,5 proc., co mieści się w granicach błędu statystycznego. Wszystkie pozostałe branże bazowe, które formują około 80 proc. PKB, są w strefie ujemnej – dodał. Wczorajsza informacja Państwowego Komitetu Statystyki mówi o spadku produkcji przemysłowej na Ukrainie o ponad 34 proc.
Ukraińskie banki nadal wstrzymują się z wykupem lokat od klientów. W najtrudniejszej sytuacji znaleźli się posiadacze depozytów walutowych. Zdesperowani klienci banku Nadra, w którym wprowadzono zarząd komisaryczny, ostrzegli, że wyjdą na ulicę. Wiele ukraińskich instytucji budżetowych zwleka z wypłatą pensji i świadczeń socjalnych.
Szef kijowskiego centrum zatrudnienia Wołodymyr Halicki prognozuje, że w 2009 r. liczba bezrobotnych na Ukrainie wzrośnie do 9 proc. Rok temu było ich 3 procent.