Rz: W tym roku Raster opuszcza kamienicę na ul. Hożej. Gdzie się wyprowadzacie?

Łukasz Gorczyca:

Na Wspólną. Czeka nas  remont. Mamy pomysł, by zaaranżować ogród przy kamienicy. W ogóle teraz chcielibyśmy wyjść z działaniami w miasto. Mamy pomysł, by przyciągnąć warszawian poprzez organizowanie wernisaży w kilku prywatnych galeriach w tym samym czasie. To chwyt marketingowy, ale i okazja, by podczas jednego wieczoru poznać kilka wystaw.

Kiedyś wypromowałeś Sasnala, Bujnowskiego i Maciejowskiego. Czy teraz inwestujecie w młodych?

Nie jesteśmy już młodą galerią. Przez lata pracy dojrzewaliśmy wraz z artystami, których od początku promowaliśmy. Dziś weszli oni w dojrzały etap swojej twórczości, więc tym bardziej naszym zadaniem jest ich promować i tworzyć rynek dla artystów dojrzałych. Nie możemy o nich zapominać, mają teraz wiele do zaoferowania. Chcę być z nimi na tym etapie. Niech młodzi promują młodych. Mam wielu klientów, którzy cenią to, co im proponujemy, poważnie myślą o kolekcjach. Szukają wyższego poziomu w sztuce.

Od 2005 roku obserwujemy zmianę jakościową. Kolekcjonerzy zauważyli, że sporo ich ominęło, gdy Sasnal stał się znany za granicą, i teraz z uwagą obserwują zarówno młodych, jak i dojrzałych artystów.

Czy polski rynek sztuki przeżywa hossę?

Możemy mówić o zmianie podejścia do dzieł sztuki i ich twórców, która dokonuje się nie tylko przez zmianę pokoleniową, ale także przez zmianę języka i sposobu opowiadania o sztuce w mediach. Pojawiło się pokolenie, które traktuje sztukę jako część swojej tożsamości. Zwykle każde pokolenie ma swoje galerie. Raster, choć nie rezygnuje z promocji początkujących artystów, stawia na nazwiska, z którymi dojrzał. Dla nas argument pokoleniowości ustępuje teraz argumentowi pewnej wspólnoty ideowej.

Dlatego zabierasz duet KwieKulik na targi sztuki do Bazylei w czerwcu?

Autopromocja
Podwajamy subskrypcje

Kup kwartalną e‑prenumeratę, a my przedłużymy okres Twojej subskrypcji

KUP TERAZ

Tak, chcemy pokazać projekt Zofii Kulik i Przemysława Kwieka. Tworzyli w naprawdę trudnych warunkach i potrafili wykreować coś niepowtarzalnego, to dokumentacja ich życia i sztuki. Wszyscy teraz chcą promować młodych, ale nie możemy zapominać o artystach, którzy tworzyli w PRL. Zasługują na uwagę.

Czym młodzi artyści przekonują Rastra do siebie?

Może to staromodne, co powiem, ale znaczenie mają dla nas cechy osobowościowe i pewien rodzaj autentyczności. Ważni są dla nas artyści, którzy zajmują się sztuką nie z powodu jakiejś koniunktury, tylko są w sztukę uwikłani, żyją nią.

To romantyczne i zupełnie niepragmatyczne podejście.

Tak, można powiedzieć, że jesteśmy galerią romantyczną, ale mamy kolekcjonerów, którzy właśnie z tego powodu nam ufają. Przez lata staraliśmy się być galerią prywatną, uwikłaliśmy się w ideowość, nigdy nie przyjęliśmy biznesowych założeń i dziś widzę, że misja tworzenia rynku sztuki pod tym względem kuleje. Nie wiemy, co przeważy w naszej działalności: bycie ideową fundacją czy komercyjną galerią.