Reklama
Rozwiń
Reklama

Koniec łatwych zysków?

Ostatnich pięć lat należało do inwestujących w obligacje, ale i na akcjach można było nieźle zarobić.

Publikacja: 02.10.2014 17:11

Ostatnich pięć lat należało do inwestujących w obligacje, ale i na akcjach można było nieźle zarobić

Ostatnich pięć lat należało do inwestujących w obligacje, ale i na akcjach można było nieźle zarobić.

Foto: Bloomberg

Kto pięć lat temu kupił obligacje skarbowe, dziś ma kilkudziesięcioprocentowe zyski. Przeciętny zwrot z inwestycji w te papiery wyniósł 40 proc. Na najlepszych seriach obligacji dwudziestoletnich można było zarobić nawet ponad 70 proc. w skali pięciu lat.

Ale początek inwestowania wcale nie był łatwy. Do maja 2012 r. Rada Polityki Pieniężnej podnosiła stopy procentowe. Rosła zatem rentowność obligacji, ale spadały ich ceny. Hossa zaczęła się wtedy, gdy pojawiły się pierwsze sygnały, że RPP zacznie ciąć koszt pieniądza.

Od maja 2012 r. RPP dokonała ośmiu cięć. Główna stopa NBP zmalała z 4,75 do 2,5 proc. I prawdopodobnie to jeszcze nie koniec (choć według wielu prognoz z początku tego roku stopy miały być wyższe). Sytuacja gospodarcza się pogorszyła. Od dwóch miesięcy mamy deflację. Dalsze cięcia wydają się więc uzasadnione.

Ale czy przełoży się to na dalszy wzrost cen papierów skarbowych? W krótkim terminie pewnie tak, ale inwestując długoterminowo, powinniśmy ograniczać udział obligacji o stałym oprocentowaniu.

40 proc. w ciągu pięciu lat wyniósł średni zysk z obligacji skarbowych; to dobry wynik

Reklama
Reklama

Na fali hossy na rynku papierów dłużnych nieźle wypadły fundusze obligacji. Ich przeciętny zysk przekroczył 35 proc. Najlepsze fundusze: PZU Papierów Dłużnych Polonez, Aviva Investors Dłużny, UniKorona Obligacje zarobiły ponad 40 proc.

Klienci chętnie wpłacali pieniądze do funduszy obligacji. Tylko od początku roku saldo wpłat i umorzeń jednostek wyniosło 3,7 mld zł.

Słabe zrównoważone

Portfel złożony z akcji i obligacji w ciągu ostatnich pięciu lat powinien przynieść dobry zysk przy ograniczonym ryzyku, ponieważ przeciętne stopy zwrotu w obu segmentach rynku przekroczyły 40 proc. Zatem fundusze zrównoważone (więcej akcji) powinny zarobić ponad 40 proc., a stabilnego wzrostu przeszło 30 proc. (biorąc pod uwagę przeciętny skład ich portfeli).

Niestety, sztuka ta udała się nielicznym. Średni zysk funduszy zrównoważonych to 22 proc. Wynik zbliżony do wzorca (benchmarku) uzyskał jedynie Aviva Investors Zrównoważony (37,5 proc.).

W grupie tej wyróżniły się tradycyjnie: UniKorona Zrównoważony, Investor Zrównoważony i KBC Aktywny. Wszystkie wypracowały ponad 30-proc. stopę zwrotu.

Najlepszym wynikiem może się pochwalić operujący na rynku amerykańskim Pioneer Zrównoważony Rynku Amerykańskiego (ponad 58 proc.). Ale już fundusz z tego samego TFI, operujący na rynku polskim Pioneer Zrównoważony, jako jedyny w grupie zanotował stratę w wysokości blisko 16 proc. W tym przypadku nietrafione okazały się inwestycje zarówno na rynku akcji, jak i obligacji, o czym mogą świadczyć bardzo słabe wyniki tzw. czystych funduszy Pioneera. Na słabość funduszy zrównoważonych klienci zareagowali w tym roku wycofywaniem środków. Do sierpnia saldo wpłat i umorzeń wyniosło minus 1,1 mld zł. To najgorszy wynik wśród wszystkich grup.

Reklama
Reklama

Stabilnego wzrostu trochę lepsze

Przeciętna stopa zwrotu funduszy stabilnego wzrostu (mniej akcji w portfelach w porównaniu z funduszami zrównoważonymi) wyniosła ok. 22 proc. W tej grupie jest zdecydowanie więcej funduszy wartych polecenia (40 proc. funduszy zarobiło więcej, niż wyniósł wzorzec). Najlepsze: UniStabilny Wzrost czy Noble Fund Stabilnego Wzrostu Plus (stopy zwrotu przeszło 40 proc.), mogły śmiało konkurować z większością funduszy akcji.

Gorzej wypadły fundusze ochrony kapitału i aktywnej alokacji. Ich przeciętne stopy zwrotu były niższe niż zysk z lokaty bankowej (20,7 proc). Praktycznie z całej grupy można wyróżnić tylko trzy fundusze: Aviva Investors Aktywnej Alokacji (43,5 proc.), Noble Fund Mieszany (37,5 proc.) i Quercus Ochrony Kapitału (25,2 proc.).

Dysproporcje ?na rynku akcji

Fundusze akcji uniwersalnych w ciągu pięciu lat zarobiły średnio 21 proc., ponad połowę mniej, niż zyskały akcje na GPW. Liderem okazał się Quercus Agresywny (64 proc.). Bardzo dobrze poradziły sobie też wszystkie fundusze akcji zarządzane przez Aviva TFI.

Po drugiej stronie zestawienia znalazły się: Inventum Akcji oraz Pioneer Akcji Polskich (straty odpowiednio 49 i 22 proc.).

O ile spadek wartości jednostki Inventum nie dziwi, zważywszy na wcześniejsze kłopoty całego TFI, o tyle zaskakują złe wyniki funduszu Pioneer Akcji Polskich. Dysponuje on największymi aktywami. Teoretycznie mogłoby to być usprawiedliwienie, ale gdy spojrzymy na konkurencję, np. UniKoronę Akcje czy Quercus Agresywny (ich aktywa są niewiele mniejsze, a wyniki nieporównywalnie lepsze), możemy odnieść wrażenie, że zarządzający Pioneer Akcji Polskich nie zadbali o jakość portfela.

Olbrzymie dysproporcje w wynikach potwierdzają, że hossa na giełdzie była bardzo wybiórcza i wygrał ten, kto dokonał odpowiedniej selekcji spółek.

Reklama
Reklama

To samo widać w grupie funduszy akcji małych i średnich firm. Przeciętny zysk wyniósł 33 proc. Prawie dwa razy więcej zyskał Noble Fund Akcji Małych i Średnich Spółek, a Pioneer Małych i Średnich Spółek Rynku Polskiego jako jedyny w grupie zanotował stratę w wysokości 10 proc.

Za to wśród funduszy inwestujących na zagranicznych rozwiniętych rynkach akcji fundusze Pioneera nie miały sobie równych. Pioneer Akcji Amerykańskich zarobił ponad 82 proc., co nie dziwi, zważywszy na permanentną hossę na amerykańskiej giełdzie.

Niewiele mniej, bo 78 proc., wzrosła wartość jednostki Pioneer Akcji Małych i Średnich Spółek Rynków Rozwiniętych. Zatem fundusze z grupy Pioneer TFI mają doskonałe wyniki za granicą i fatalne na rynku krajowym. Taka tendencja jest widoczna od dłuższego czasu. Pocieszające jest to, że zmiany, jakie zaszły w ostatnim czasie w zespole zarządzających, już mają pozytywny wpływ na krótkoterminowe stopy zwrotu.

Jak liczyliśmy opłacalność

Inwestycje, systematyczne oraz jednorazowe, rozpoczęliśmy 1 października 2009 r., ?a wyniki podsumowaliśmy ?23 września 2014 r.

? Obligacje skarbowe

Reklama
Reklama

Inwestowaliśmy w papiery notowane na giełdzie: trzyletnie (TZ), dziesięcioletnie i 20-letnie o stałym oprocentowaniu (DS, WS), pięcioletnie (PS ), siedmioletnie o oprocentowaniu zmiennym (WZ) oraz w papiery indeksowane inflacją (IZ). Kupowaliśmy też obligacje oszczędnościowe w sieci PKO BP: dwuletnie (DOS) i czteroletnie (COI). ?Cyfry występujące po literach oznaczających obligacje wskazują na miesiąc i rok wykupu papieru (określeń tych użyliśmy na wykresie). ?Za otrzymane odsetki kupowaliśmy kolejne obligacje. ?Zyski z papierów notowanych na giełdzie są wyliczone ?po uwzględnieniu prowizji maklerskiej w wysokości ?0,6 proc. wartości transakcji. Obliczenia uwzględniają wszystkie należne odsetki.

? Akcje

Wyliczyliśmy zyski i straty ?z inwestycji w akcje wszystkich spółek, które były największe na warszawskiej giełdzie pięć lat temu. Założyliśmy, że kupując akcje, płacimy prowizję maklerską w wysokości 1 proc. wartości transakcji. Na wykresie pokazujemy spółki z WIG20.

? Fundusze

Co miesiąc kupowaliśmy jednostki uczestnictwa w funduszach po cenach sprzedaży obowiązujących danego dnia. Według takiej samej zasady ustaliliśmy cenę zakupu jednostek w ramach inwestycji jednorazowej. Bieżącą wartość portfela obliczyliśmy, mnożąc liczbę jednostek przez ich wartość.

Reklama
Reklama

? Lokaty złotowe

Przyjęliśmy, że co miesiąc zakładamy roczną lokatę złotową, której oprocentowanie określiliśmy na podstawie średnich stawek ?w 20 największych bankach. Zyski zostały podane przy założeniu, że nie zerwiemy lokat do końca umowy (zakładaliśmy je stopniowo ?co miesiąc i niektóre rozpoczęły się niedawno). Z kolei w przypadku inwestycji jednorazowej podliczyliśmy zyski z pięciu kolejnych lokat rocznych.

? Waluty

Dolary i euro kupowaliśmy, ?a potem sprzedawaliśmy ?w kantorze. Trzymaliśmy je ?w banku na lokatach terminowych (średnie oprocentowanie ?w 20 największych bankach).

Marek ?Warmuz, ?zarządzający funduszami ?obligacji Union Investment ?TFI

Reklama
Reklama

Po krótkiej korekcie polskie obligacje skarbowe ponownie znalazły się w spektrum zainteresowania inwestorów. Za ten ruch mogą odpowiadać inwestorzy zagraniczni, którzy dostrzegli relatywną wartość polskich papierów w stosunku do obligacji innych krajów europejskich. Nie bez znaczenia jest także zupełny brak presji inflacyjnej w naszym kraju, co pozwala kolejnym członkom RPP na komunikowanie swojego luźnego nastawienia w polityce pieniężnej.

Tendencja w naszym kraju prawdopodobnie będzie uzależniona od tego, co się wydarzy na rynkach rozwiniętych, a w szczególności na rynku niemieckim. Jeśli rentowność papierów naszego zachodniego sąsiada w dalszym ciągu będzie spadała, to polskie obligacje powinny zyskiwać. Należy jednak wziąć pod uwagę, że rentowność obligacji dziesięcioletnich w Niemczech wynosi ok. 1 proc., ?a dwuletnie obligacje dziesięciu europejskich krajów zapewniają inwestorom ujemną rentowność do wykupu. Przy takim poziomie trudno być optymistą, a ryzyko odwrócenia trendu staje się  większe niż prawdopodobieństwo kontynuacji hossy.

Sygnału do zakończenia hossy spodziewam się ze strony banków centralnych: amerykańskiej Rezerwy Federalnej oraz EBC. W USA rentowność obligacji już zaczęła się podnosić, ale w Europie cały czas jest na historycznie niskim poziomie, wspieranym przez ultraluźną politykę monetarną. Jak długo jeszcze to potrwa, niestety trudno oszacować.

W perspektywie najbliższego roku spodziewałbym się wyników funduszy dłużnych uniwersalnych inwestujących w Polsce w okolicach 2–3 proc.

Dawid ?Błaszczyk, kierownik zespołu obsługi ?rynków zagranicznych DM BOŚ

Na większości światowych giełd mamy do czynienia z rozpoczynającą się lub trwającą korektą notowań. W związku z zamieszaniem geopolitycznym trudno określić długość trwania i głębokość spadków. Jednak ?z dużą dozą prawdopodobieństwa można stwierdzić, że przed końcem roku rynki powrócą jeszcze do zwyżek.

Wśród rynków rozwiniętych nadal najlepsze powinny być giełdy w Stanach Zjednoczonych. Po krótkiej korekcie raczej powrócą one do zwyżek, ponieważ amerykańska gospodarka ma silne podstawy do dalszego rozwoju, a jedynym niebezpieczeństwem na horyzoncie jest nieuniknione rozpoczęcie procesu podwyżek stóp procentowych w USA. Europa, choć zaczął się proces skupowania aktywów przez Europejski Bank Centralny, nie jest w stanie dogonić USA i jeżeli będziemy mieli do czynienia ze zwyżkami na europejskich giełdach, to będą one mniej dynamiczne niż za oceanem. Jeśli chodzi o rynki wschodzące, to warto zerknąć w stronę Ameryki Południowej. Tam liderami wydają się być Brazylia i Meksyk, których gospodarki są najmocniejsze ?i jednocześnie mają najlepsze perspektywy wzrostu. Spośród krajów tego rejonu w dalszym ciągu należy unikać Argentyny. W Azji powrotu do trendu wzrostowego należy oczekiwać w takich krajach emerging markets jak Wietnam czy Filipiny. Rynek indyjski po dużym wzroście w okresie wakacyjnym przechodzi płytką korektę w porównaniu z innymi rynkami tego regionu, co świadczy o potencjale wzrostowym. Z ostrożnością podchodziłbym do Chin. Z ogólnie znanych powodów unikałbym także rynku rosyjskiego.

Materiał Promocyjny
Lokaty mobilne: Nowoczesny sposób na oszczędzanie
Ekonomia
KGHM optymalizuje zagraniczny portfel
Ekonomia
Apelują do Orlen Termika. Chodzi o zamówienia dla dostawców spoza UE
Ekonomia
PGE odstąpiła od ważnej umowy. Naliczono wysokie kary
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama