- Jest groźba i obecnie jest ona bardzo poważna. Jest poważniejsza niż wcześniej - powiedział Pieskow.

Rzecznik Kremla był pytany, czy Rosja ma dane dotyczące tego, kiedy miałoby dojść do takiej ofensywy.

- Nie będziemy zachowywać się jak druga strona i wywoływać histerię, histeryczne działania. Dlatego powstrzymam się od odpowiedzi na to pytanie - odparł Pieskow. 

Bhcielibyśmy aby kraje NATO w swoich licznych oświadczeniach za każdym razem wzywały Kijów, aby nawet nie myślał o możliwości siłowego rozwiązania konfliktu na Ukrainie

Dmitrij Pieskow, rzecznik Kremla

Apel Pieskowa do krajów NATO

Jednocześnie rzecznik Kremla wskazał, że koncentracja ukraińskich sił zbrojnych na granicy z samozwańczymi republikami w rejonie Doniecka (Doniecką i Ługańską Republiką Ludową), jest dowodem przygotowań Kijowa do działań ofensywnych.

- I każda sztuka broni, niezależnie czy defensywnej czy ofensywnej, zachęca rozgrzane głowy w Kijowie do rozpoczęcia tej operacji. To nie może nas nie martwić, mówiliśmy o tym od dłuższego czasu - przekonywał rzecznik Kremla.

- I, w tej sytuacji, chcielibyśmy aby kraje NATO w swoich licznych oświadczeniach za każdym razem wzywały Kijów, aby nawet nie myślał o możliwości siłowego rozwiązania konfliktu na Ukrainie - dodał Pieskow.

Czytaj więcej

Kreml chce zainstalować w Kijowie prorosyjskiego przywódcę

Rzecznik Kremla odmówił komentarza ws. doniesień, że Rosja chciałaby stworzyć marionetkowy rząd na Ukrainie. Informację taką podał w niedzielę brytyjski MSZ.

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ

- Nie będzie komentarza - stwierdził dodając, że doniesienia takie mają przyczynić się do wywoływania histerii.

Ponad 100 tys. żołnierzy Rosji u granic Ukrainy

W ostatnich tygodniach Rosja zgromadziła w pobliżu granic Ukrainy ponad 100 tysięcy żołnierzy. USA, NATO i Ukraina alarmują, że może to być przygotowanie do rosyjskiej inwazji, czemu Moskwa zaprzecza, ale zastrzega, że może być zmuszona do interwencji, gdyby Ukraina chciała siłowo rozwiązać konflikt na wschodzie kraju.

14 stycznia USA ostrzegały, że z informacji przekazanych przez amerykański wywiad wynika, że Rosja może dokonać prowokacji na Ukrainie, której celem będzie uzasadnienie zbrojnej inwazji na sąsiada w sytuacji, w której nie osiągnie stawianych sobie celów metodami dyplomatycznymi.

Tymczasem Rosja przekonuje, że Zachód grożąc Rosji sankcjami w przypadku agresji i dostarczając broń Ukrainie (robią to m.in. USA i Wielka Brytania) zachęca ukraińskich przywódców do agresywnych działań na wschodzie kraju, gdzie od siedmiu lat trwa konflikt z prorosyjskimi separatystami.

18 stycznia Amerykanie poinformowali, że Rosja może w każdym momencie rozpocząć inwazję na terytorium sąsiada, również z terytorium Białorusi, na którą dotarły rosyjskie wojska, by wziąć udział w organizowanych tam ćwiczeniach.

19 stycznia prezydent USA, Joe Biden mówił, że - jego zdaniem - Władimir Putin podjął już decyzję ws. działań przeciw Ukrainie, ponieważ "musi wykonać jakiś ruch". Biden ostrzegał też, że pełnowymiarowa rosyjska inwazja na Ukrainę skończy się nałożeniem na Rosję bardzo poważnych sankcji gospodarczych (mówił m.in. że rosyjskie banki nie mogłyby wówczas wykonywać transakcji w dolarach), ale stwierdził jednocześnie, że jakiś rodzaj "mniejszej inwazji" mógłby nie wiązać się z aż tak poważnymi sankcjami. USA szybko zaczęły jednak prostować tę wypowiedź prezydenta wskazując, że każde przekroczenie granicy Ukrainy przez rosyjskich żołnierzy będzie traktowane jako "poważna inwazja".

21 stycznia w Genewie doszło do spotkania sekretarza stanu USA, Antony'ego Blinkena i szefa MSZ Rosji, Siergieja Ławrowa. Blinken powtórzył w czasie spotkania stanowisko USA wobec gwarancji bezpieczeństwa, których domaga się Rosja - USA i ich sojusznicy z NATO uważają, że kwestia polityki otwartych drzwi Sojuszu i zasada, że każdy kraj sam decyduje o tym, czy chce być członkiem NATO, czy nie, jest nienegocjowalna. Blinken podkreślił też, że nic co dotyczy Ukrainy nie może rozstrzygać się bez Ukrainy, a podobnie jest w przypadku NATO i Europy.

Siergiej Ławrow stwierdził natomiast, że USA zapowiedziały przekazanie Rosji pisemnej odpowiedzi w kwestii gwarancji bezpieczeństwa, których domaga się Rosja. Najważniejsze żądania Rosji to zobowiązanie, że NATO przestanie rozszerzać się na wschód, a siły NATO cofną się do granic Sojuszu z 1997 roku - co oznaczałoby, że opuszczą m.in. Polskę.

W 2014 roku Rosja dokonała nieuznanej przez społeczność międzynarodową aneksji Krymu. W tym samym roku na wschodzie Ukrainy rozpoczął się konflikt między prorosyjskimi separatystami, wspieranymi nieformalnie przez Moskwę (choć Rosja oficjalnie temu zaprzecza) a ukraińską armią.