Riabkow stwierdził, że "nie można potwierdzić, ani zaprzeczyć" możliwości wysłania przez Rosję "zasobów wojskowych" w Ameryce Łacińskiej, jeśli USA i ich sojusznicy nie ograniczą aktywności wojskowej w pobliżu granic Rosji.

- Wszystko zależy od działań USA - powiedział Riabkow w rozmowie z rosyjską telewizją, przypominając o ostrzeżeniu sformułowanym przez Władimira Putina. Prezydent Rosji mówił, że jeśli Rosja nie otrzyma gwarancji bezpieczeństwa, których domaga się od USA i NATO, wówczas odpowie sięgnięciem po - nieokreślone - "środki militarno-techniczne".

Doradca ds. bezpieczeństwa narodowego prezydenta USA Joe Bidena, Jake Sullivan, stwierdził, że słowa Riabkowa to jedynie groźby.

Po serii spotkań dyplomatycznych, do jakich doszło w tym tygodniu (USA-Rosja, NATO-Rosja, rozmowy na szczycie OBWE) Sullivan przyznał, że "dalszych rozmów nie zaplanowano". Doradca ds. bezpieczeństwa prezydenta USA podkreślił jednak, że Waszyngton jest gotów do dalszych działań dyplomatycznych mających na celu zapewnienie bezpieczeństwa i stabilności w rejonie euroatlantyckim.

Riabkow w grudniu porównywał obecny kryzys w relacjach USA z Rosją do kryzysu kubańskiego w 1962 roku

- Jesteśmy też przygotowani na sytuację, w której Rosja wybierze inną drogę - zaznaczył Sullivan dodając, że USA, w porozumieniu ze swoimi partnerami, przygotowuje ostre sankcje gospodarcze w przypadku, gdyby Rosja dokonała inwazji na Ukrainę.

Sullivan, pytany o słowa Riabkowa o rozmieszczeniu rosyjskich wojsk w Ameryce Łacińskiej, odparł, że "nie będzie reagował na groźby w wypowiedziach publicznych".

Czytaj więcej

Kreml nie chce już negocjować

- Jeśli Rosja wykona ruch w tę stronę, zareagujemy zdecydowanie - dodał przyznając, że kwestia rozmieszczenia wojsk rosyjskich w Ameryce Łacińskiej nie była przedmiotem negocjacji prowadzonych w tym tygodniu.

Riabkow w grudniu porównywał obecny kryzys w relacjach USA z Rosją do kryzysu kubańskiego w 1962 roku. Tamten kryzys był wywołany rozmieszczeniem przez ZSRR rakiet na terytorium Kuby. Świat stanął wówczas na krawędzi wojny atomowej.

Teraz wiceszef MSZ stwierdził, że USA chcą prowadzić dialog z Rosją, a jednocześnie "zbliżać się militarnie i geopolitycznie" do granic Rosji.

- Wciąż mierzymy się z prowokacyjną, militarną presją, której celem jest testowanie naszej siły - dodał zadając pytanie, jak zareagowaliby Amerykanie, gdyby rosyjskie bombowce znalazły się w odległości 15 km od wybrzeża USA.