W dzisiejszych czasach odpowiedzialny usługodawca, który zapewni spodziewaną jakość obsługi, to prawdziwy skarb. Powodem są potężne zawirowania na rynku chińskim, spowodowane polityką Pekinu. Chiński rząd zamyka całe miasta i regiony, jeśli pojawią się nawet pojedyncze przypadki zachorowań na covid.

Tak stało się 13 marca, gdy zamknął port Shenzen, i podobnie zareagował 28 marca, zamykając Szanghai. We wschodniej części miasta mieszkańcy nie mogli opuszczać mieszkań. Stanął przemysł oraz port – jeden z najważniejszych w Chinach.

Zarząd portu dementował 3 kwietnia doniesienia, że na wejście czeka 300 statków. Shanghai International Port Group zapewniła 3 kwietnia, że port działa normalnie, przez 24 godziny na dobę.

Władze chińskie ogłosiły 4 kwietnia, że lockdown jest bezterminowy i przystąpiły do metodycznego testowania całej 25-milionowej populacji. Dodały, że normalne funkcjonowanie miasta będzie przywracane stopniowo.

Jednak nawet jeśli port działa, to nie funkcjonuje transport lądowy. Kierowcy ciężarówek nie mogą wjeżdżać do zamkniętych obszarów i ten pat trwa do tej pory. Na początku czerwca wielkości przeładunków w Szanghaju były o 17 proc. niższe w porównaniu z 12 marca.

Nadawcy i odbiorcy przekierowali ładunki do sąsiednich portów: obroty Shenzhen wzrosły o 22 proc., Hongkongu o 17 proc. a Ningbo o 11 proc., wynika z danych firmy FourKites. Jej przedstawiciel Glenn Koepke uważa, że dzięki przejęciu części ładunków przez inne porty, w Szanghaju nie ma nagromadzonych zbyt dużych ilości towaru. – Gdy Chiny zniosą restrykcje pandemiczne, nie spodziewam się zablokowania transportu – uważa Koepke.

Jednak logistycy są zmartwieni sytuacją. Dyrektor zarządzający Drewery Philip Damas podczas spotkania z branżą logistyki samochodowej przyznał, że zatłoczenie portów jest bolączką wszystkich regionów. – Nie zanotowaliśmy poprawy w ostatnim roku i nie należy się spodziewać jej do końca pierwszej połowy 2023 roku – ostrzegł Damas.

Potężne opóźnienia w dostawach kontenerów wynikają nie tylko z zamknięcia chińskich portów, ale także z dużych opóźnień w portach zachodniego wybrzeża USA. Z kolei w Europie terminale kontenerowe blokowane są przez kontenery przeznaczone do odbiorców rosyjskich i ukraińskich.

Jedynym jasnym punktem są spadające ceny przewozów kontenerowych. Wskaźnik Drewery wskazuje, że wysyłka 40-stopowego pojemnika z Szanghaju do Rotterdamu kosztowała 2 czerwca 9736 dol., o 7 proc. taniej niż rok wcześniej. Wskaźnik cen wszystkich tras zmalał w tym samym tygodniu o 0,1 proc., ale są o 18 proc wyższe niż rok wcześniej.

Także ogólny wskaźnik cen w Szanghaju zmalał w ostatnim tygodniu (zaczynającym się 2 czerwca) o ponad 4 punkty do 3186,65 punktu, gdy na początku roku wskaźnik przekraczał 5 tys. pkt. W przypadku tras z Chin do Europy zmalał on 2 czerwca do 5024 punktów, gdy na początku roku sięgał 7,8 tys. pkt.W 2021 roku port w Szanghaju przeładował 47,03 mln TEU oraz obsługuje 17 proc. morskich przeładunków chińskiej wymiany handlowej.