Materiał powstał we współpracy z firmą DUON

Dzieje się tak, bo firmy potrzebujące energii do zasilania procesów technologicznych nie mają alternatywy. Dlatego gaz ziemny, choć przejściowo, posłuży nam jeszcze przynajmniej dwie dekady.

Eksperci są zgodni. W ciągu kolejnych kilkudziesięciu lat musi nastąpić dekarbonizacja gospodarki. Dalsza emisja gazów cieplarnianych grozi niebezpiecznymi zmianami klimatu. Cel jest jasny. Droga jego osiągnięcia niełatwa i nadal dyskutowana.

Tymczasem gospodarka działa, fabryki produkują, zużywając energię. Nadzieje dają nowe technologie wykorzystujące słońce, wiatr i wodór. Problem jednak w tym, że nie zawsze świeci słońce i wieje wiatr, technologie magazynowania energii są niewystarczające, wodór dopiero raczkuje, a nieemisyjna energia z atomu straciła na popularności po katastrofach w Czarnobylu i Fukushimie.

Gaz daje czas

I tu pojawia się gaz ziemny (również jako LNG), który dla biznesu przynosi już teraz konkretne korzyści. Jest to paliwo wygodne i wszechstronne. Gaz może być źródłem energii cieplnej, wykorzystywanej w procesach technologicznych wielu zakładów przemysłowych. Ponadto pozwala na zmniejszenie emisji CO2, a także tlenków azotu oraz siarki, które są szkodliwe dla ludzi, oraz cząstek stałych, które wiszą nad miastami w postaci smogu.

Główną zaletą gazu ziemnego jest jednak przede wszystkim to, że jest paliwem sprawdzonym w wielu branżach. Jest to paliwo przejściowe, które daje czas na dokonanie głębokiej transformacji energetycznej i dekarbonizacji, w oparciu o technologie, które są dopiero rozwijane. To ważne, również w kontekście unijnej dyrektywy MCP, która nakłada na firmy nowe ograniczenia zanieczyszczeń powietrza ze średnich obiektów spalania o mocy cieplnej 1–50 MW, w niektórych przypadkach już do stycznia 2025 r.

Gaz ziemny zostanie z nami jeszcze przez przynajmniej dwie dekady. Poniżej kilka dowodów na poparcie tej tezy.

Rynek gazu rośnie

Według raportu „BP Statistical Review of World Energy 2021" udział gazu ziemnego w produkcji energii wzrósł do aż 24,72 proc. w 2020 r. Eksperci w kolejnych latach spodziewają się kontynuacji trendów sprzed kryzysu pandemicznego i dalszego wzrostu udziału gazu ziemnego w produkcji energii kosztem węgla.

Według raportu BP w ostatnich latach nastąpił m.in. imponujący rozwój rynku skroplonego gazu ziemnego (LNG). W latach 2016–2020 dostawy LNG wzrosły aż o 40%, jego import do Europy wzrósł o 68% w 2019 r., a międzyregionalny handel tym paliwem powiększył się w tym czasie o 12,7%. Świadczy to o wzroście popularności gazu wśród firm, które muszą szybko ograniczać szkodliwe emisje i szukają technologii umożliwiających to już teraz.

...i będzie rósł

To, że gaz ziemny nie jest tylko chwilową fanaberią, ale paliwem przejściowym, które przez jeszcze długi czas będzie zasilać gospodarki, świadczy też rozmach inwestycji w infrastrukturę gazową. To łatwe do zauważenia w Polsce, gdzie nazwy Nord Stream 2 i Baltic Pipe nie schodzą z pierwszych stron gazet.

Budowa tego pierwszego poza aspektami politycznymi wiąże się również z transformacją energetyczną u naszych zachodnich sąsiadów. Niemcy do 2030 r. wyłączą sześć reaktorów atomowych i niemal połowę elektrowni opalanych węglem brunatnym. Spowoduje to dziurę wielkości 18 GW. Według firmy konsultingowej Enappsys, aby ją wypełnić, konieczne będzie zwiększenie mocy elektrowni gazowych o ok. 60%.

Potwierdzają to także dane specjalistycznych serwisów branżowych analizujących sytuację na rynkach nośników energii i w ich otoczeniu. Według ekspertów serwisu CIRE.pl w 2021 r. nastąpi znaczny wzrost liczby terminali skraplania gazu ziemnego, w wyniku czego światowe zdolności skraplania powiększą się o kolejne 15 mln ton. Firma Poten & Partners przewiduje, że na morzach będzie pływać coraz więcej metanowców. W 2020 r. flota statków zdolnych do przewozu LNG wzrosła do 529 jednostek. W 2021 r. ich liczba ma się powiększyć nawet o 10% nowych jednostek tego typu.

Paliwo przejściowe 
z przyszłością

Faktem jest, że lata gazu ziemnego są policzone, ale wbrew powszechnemu przekonaniu, nie da się tych lat zliczyć na palcach jednej ręki. Dzieje się tak, ponieważ nie ma w tym momencie innej łatwej metody domknięcia miksu w transformującej się energetyce. Stąd liczne inwestycje w infrastrukturę gazową i bardzo dynamiczny rozwój tego obszaru gospodarki, który zachodzi pomimo faktu, że jest to paliwo kopalne.

Na zakończenie warto podkreślić, że infrastruktura gazowa może nawet przeżyć surowiec, który nią płynie. Wszystko za sprawą planów wykorzystania biometanu do napędzania kotłów, agregatów i innych urządzeń, które teraz korzystają z błękitnego paliwa. Powstają również plany wykorzystania gazociągów do transportu wodoru.

Oznacza to, że informacje o śmierci gazu ziemnego są mocno przesadzone. Bowiem jeśli żaden z publicznych planów się nie opóźni, to błękitne paliwo będzie zasilać fabryki jeszcze przez dwie, jeśli nie trzy dekady.

duon