Naczelna Rada Aptekarska uważa, że publikując dane z publicznego Centralnego Rejestru Farmaceutów bez zgody zainteresowanych, właściciel nowego portalu farmaceuta.pl mógł naruszyć art. 14 ust. 1 i 2 RODO mówiący o obowiązku poinformowania zainteresowanych o publikacji ich danych osobowych.

Usługi, których nie ma

– Zleciliśmy szczegółową analizę prawną i zwróciliśmy się do portalu o udzielenie informacji w sprawie wielu zagadnień, w tym kwestii zgód udzielanych przez farmaceutów – tłumaczy Marek Tomków, wiceprezes Naczelnej Rady Aptekarskiej (NRA).

Czytaj też:

Koronawirus - nie w każdej aptece można się zaszczepić

O jakie kwestie chodzi? Między innymi informacje o usługach świadczonych przez farmaceutów, nie zawsze zgodnych z ich rzeczywistą działalnością:

– Szczególnie zaskoczyła mnie informacja, że realizuję wnioski na wyroby medyczne, czego nie robię od bardzo wielu lat – mówi Mariusz Politowicz, członek NRA, prowadzący aptekę w Pleszewie w Wielkopolsce.

A dr n. farm. Michał Aleksiejczuk, na portalu przedstawiony zresztą jako magister, zdziwił się, że podlega ocenie pacjentów:

– Od pięciu lat moimi klientami są hurtownie farmaceutyczne i producenci leków. Mimo to pod moim nazwiskiem znalazły się dwie opinie pacjentów – mówi dr Aleksiejczuk. Zniknęły po rozmowie z przedstawicielem portalu.

Autopromocja
CFO Strategy & Innovation Summit 2021

To już IV edycja kongresu dla liderów świata finansów

WEŹ UDZIAŁ

Informacje o realizacji recept i wniosków na wyroby medyczne znalazły się także przy nazwiskach farmaceutów prowadzących zakłady farmacji szpitalnej, które nie realizują recept, ale zamówienia wewnątrzszpitalne, i zwykle nie mają kontaktu z pacjentami.

Części aptekarzy nie odpowiadają też awatary, które – jak się dowiedzieli – są przypisywane automatycznie, ale ich zdaniem mogą wprowadzać w błąd: młodemu farmaceucie może trafić się łysawy staruszek, a młodej dziewczynie nobliwa pani z kokiem. Albo, jak w przypadku dr. Aleksiejczuka, młody człowiek w kapturze:

– Uważam się za poważnego człowieka i takie przedstawienie mojej osoby godziło w mój profesjonalny wizerunek – mówi dr Aleksiejczuk, kierownik hurtowni farmaceutycznej. Po jego uwagach awatar zmieniono na osobę z krawatem.

Oceniani jak lekarze

Zdaniem prawników Fundacja Healthcare Professionals, do której należy portal, wcale nie musiała naruszyć RODO. I dostrzegają podobieństwodo portalu ZnanyLekarz.pl, pozwalającego oceniać medyków. Jego wejście na rynek budziło podobne wątpliwości.

Choć Naczelna Rada Lekarska próbowała wykazać, że portal naruszył RODO, okazało się, że autorzy przedsięwzięcia zabezpieczyli się przed takim zarzutem, bo podmiot zewnętrzny miał prawo wykorzystać dane z rejestru publicznego w celu związanym z prowadzeniem działalności gospodarczej.

Paweł Litwiński adwokat, doktor nauk prawnych, partner w kancelarii Barta Litwiński

Aptekarze mają rację, że jeśli fundacja pozyskała ich dane z publicznego rejestru, to powinna w trybie art. 14 RODO wysłać do każdego aptekarza imiennie informację, że przetwarza jego dane osobowe. Z tego obowiązku jest zwolniona, gdy nie ma danych kontaktowych aptekarza, a trzeba pamiętać, że zgodnie z orzecznictwem sądowym dane miejsca pracy nie są takimi danymi. Wówczas wystarczające byłoby umieszczenie informacji na stronie internetowej. Jak pokazał przykład podobnego portalu oceniającego lekarzy, działanie fundacji może okazać się zgodne z prawem, zwłaszcza gdy fundacja może powołać się na swój prawnie uzasadniony interes w związku z prowadzeniem przez siebie portalu. Okoliczność działania w interesie pacjentów jest tutaj istotna, ale nie decydująca.