Kanclerz Angela Merkel poinformowała, że trwający miesiąc lockdown, obejmujący zamknięcie restauracji, siłowni i teatrów, jest konieczny, aby odwrócić gwałtowny wzrost liczby zachorowań, co grozi przeciążeniem szpitali.

- Liczby rosną, ale nie tak gwałtownie - powiedział minister zdrowia Jens Spahn. - To budujące, ale nie wystarczające - dodał.

Choć liczba nowych przypadków utrzymuje się na poziomie poniżej 20 tysięcy dziennie, rośnie w kraju liczba zgonów i osób trafiających na oddziały intensywnej terapii.

- Zdecydowanie widzimy oznaki zmian. Nadal nie możemy mówić o odwróceniu trendy - powiedział minister zdrowia. 

W przeciwieństwie do lockdownu wprowadzonego na początku roku, Niemcy nie zdecydowali się tym razem na zamknięcie szkół i przedszkoli. Szef niemieckiego Związku Nauczycieli poinformował, że obecnie ponad 300 tys. uczniów i ponad 40 tys. nauczycieli przebywa na kwarantannie.

- Politycy widzą tylko białe i czarne: szkoły otwarte lub szkoły zamknięte. Potrzebujemy planu, który utrzyma szkoły częściowo otwarte. Starsi uczniowie mogliby pozostać w domach. W przeciwnym razie sytuacja wymknie się spod kontroli - ocenił szef związku Heinz-Peter Meidinger.