[b][link=http://blog.rp.pl/blog/2009/11/17/lukasz-wilkowicz-niezbedna-moze-byc-podwyzka-stop/]Skomentuj na blogu[/link][/b]
Wzrost cen żywności, z którym na świecie już mamy do czynienia i który czeka nas w perspektywie najbliższych kilkunastu miesięcy, oznacza przyspieszenie inflacji
Okaże się to szczególnie dotkliwe w gospodarkach takich jak nasza, gdzie ze względu na niski poziom zamożności artykuły żywnościowe mają duży udział w tzw. koszyku spożycia. Mówiąc krótko: u nas drożejąca żywność może spowodować większy wzrost inflacji niż na Zachodzie.
Wyższa inflacja to z kolei kłopot dla banku centralnego. Podnosić stopy procentowe czy nie? Ekonomiści mówią często, że podwyżka stóp w sytuacji, gdy inflacja skacze ze względu na wzrost cen żywności, nie ma wielkiego sensu. Wyższe stopy nie spowodują przecież, że ograniczymy swoje apetyty i że z tego powodu ceny mogłyby się obniżyć.
Jest jednak i druga strona medalu. Wyższe ceny żywności to ten składnik inflacji, który jest najmocniej odczuwany przez konsumentów - im większy udział żywności w spożyciu, tym ten efekt jest mocniejszy.
W takich warunkach podniesienie stóp procentowych służyłoby przypomnieniu, że bank centralny dba o to, by inflacja nie wymknęła się spod kontroli. I - o ile do znaczącego wzrostu cen żywności faktycznie dojdzie - może się okazać, że taka podwyżka stóp będzie niezbędna.
Dla tych, którzy liczą na to, że bank centralny jeszcze przez długi czas będzie utrzymywał stopy w Polsce na rekordowo niskim poziomie, by wspierać wzrost gospodarczy, to może być zła wiadomość. Ale w długim terminie podniesienie stóp może się okazać mniejszym złem.