Nadreńska gospodarka powiększy się w 2013 r. o 1 proc. po wzroście o 0,8 proc. w tym roku – wynika z najnowszych prognoz czterech niemieckich ośrodków badawczych. Jeszcze wiosną spodziewały się, że tegoroczne tempo wzrostu gospodarczego sięgnie 0,9 proc., po czym w 2013 r. przyspieszy do 2 proc.
Podobnie prognozy skorygował Międzynarodowy Fundusz Walutowy, który oczekuje teraz, że zarówno w tym, jak i w przyszłym roku PKB Niemiec powiększy się o 0,9 proc. po zwyżce o 3,1 proc. w ub. r.
Przed recesją Niemcy chroni głównie dynamika eksportu. W sierpniu, m.in. za sprawą wyraźnego osłabienia euro, wzrósł on w ujęciu rok do roku o 5,8 proc., przy czym do krajów spoza Unii Europejskiej aż o 13 proc. W pierwszych ośmiu miesiącach roku Niemcy wypracowały blisko 127 mld euro nadwyżki handlowej, o 26 proc. więcej niż rok wcześniej.
Relatywna odporność nadreńskiej gospodarki na kryzys w eurolandzie ogranicza z kolei jego wpływ na Polskę. Do Niemiec trafia bowiem ok. 25 proc. naszego eksportu.
1 procent wyniesie według niemieckich instytutów tempo wzrostu tamtejszej gospodarki w 2013 r.
Ben May, ekonomista ds. europejskich z Capital Economics, ostrzega jednak, że większość prognoz dla niemieckiej gospodarki opiera się na założeniu, że Grecja pozostanie w eurolandzie. – My spodziewamy się, że Grecja, i być może jeszcze jedno lub dwa małe państwa, wyjdzie ze strefy euro. To uderzy w nastroje firm i konsumentów. Dlatego sądzimy, że w tym roku PKB Niemiec wzrośnie o 1 proc., ale w przyszłym o tyle samo spadnie – powiedział „Rz" May.
Niemieckie ośrodki badawcze krytykują Europejski Bank Centralny za działania, które mają ugasić kryzys, zwłaszcza skup obligacji zadłużonych państw. Według nich poskutkuje to wzrostem inflacji, która z kolei odbije się na wydatkach konsumpcyjnych.