W poniedziałek GUS podał optymistyczne dane o inflacji, która wyhamowała w lipcu do 10,8 proc. rok do roku, zaś w stosunku do poprzedniego miesiąca ceny towarów i usług konsumpcyjnych zmalały po raz pierwszy od półtora roku – o 0,2 proc.

Czytaj więcej

GUS podał dane o inflacji w lipcu. Ceny spadły pierwszy raz od półtora roku

Dane te skomentował na Twitterze prezes Polskiego Funduszu Rozwoju Paweł Borys. Jak zauważył, „doczekaliśmy momentu w lipcu, w którym spadek inflacji oznacza spadek cen w Polsce”.

Szef PFR podkreślił, że dezinflacja jest szybsza od prognoz, a to oznacza, że obniżki stóp procentowych w tym roku są „niemal pewne”. Ile mogą wynieść? Paweł Borys stwierdził, że rynek wycenia spadek stóp procentowych do 5,5 proc. w ciągu 6 miesięcy i około 4,5 proc. do końca 2024 roku, do czego ma przyczynić się także silna pozycja złotego.

„W 2024 raty kredytów mocno w dół” – zaznaczył prezes PFR.

Szczegóły lipcowych danych dotyczących CPI, głównej miary inflacji w Polsce, zostaną opublikowane przez GUS w połowie sierpnia. Ze wstępnej oceny urzędu wynika, że spowolnienie inflacji w Polsce wciąż w dużym stopniu jest spowodowane wygasaniem szoków surowcowych i wysoką bazą odniesienia sprzed roku. Inflacja bazowa, która nie obejmuje cen żywności, paliw i energii, również maleje, choć wolniej.