W piątek nastąpiło znaczne osłabienie złotego względem głównych walut. Sytuacja nie poprawiła się po weekendzie. Jak długo utrzyma się ten spadek?

- Powiem tak: złoty jest słaby, natomiast nie jest on aż tak słaby, jakby to mogło być po referendum dot. Brexitu – uważa Marek Rogalski.

- Dzisiaj na rynkach złoty odrabia straty. Dolar jest w rejonie 4 zł, czyli na poziomie, na którym był w piątek koło południa, euro jest przy poziomie 4,42 zł – mówi. Rogalski dodaje, że przed wynikiem referendum przypuszczał, że jeśli Brytyjczycy zdecydują się na opuszczenie Unii, dolar mógł sięgnąć ok. 4,20 zł, natomiast euro - nawet powyżej 4,50 zł.

- Widać, że na rynku jest wyczekiwanie, co będzie dalej i inwestorzy nie wiedzą, jak te wydarzenia się potoczą – podkreśla.

Na światowych rynkach walutowych sytuacja jest dzisiaj podobna, jak w Polsce. Nastąpiło lekkie odbicie euro oraz funta, który spadł ostro po wynikach referendum.

Do września powinno być umiarkowanie spokojnie

- Rynki próbują rozegrać fakt, że premier David Cameron nie chce iść szybko z procedurą wyjścia. To ma zrobić dopiero jego następca, ponoć po 2 września – wyjaśnia Rogalski.

Pozostały zatem dwa miesiące, w trakcie których można liczyć na korektę i dalsze odbicia złotego. Znaczące dla rynku walutowego mogą być również decyzje, jakie podejmą kraje Unii Europejskiej w sprawie przemian i dalszego kształtowania przywództwa we wspólnocie.

- Cały proces Brexitu potrwa ok. 2 lata – przypuszcza Rogalski i dodaje, że w tym czasie odbędą się liczne negocjacje i być może próby ponowienia referendum.

Jak zaznacza, niepewność względem tego, jak będzie kształtowała się przyszłość Wielkiej Brytanii, powoduje ogromny odpływ kapitału z kraju.

- To pokazują agencje ratingowe, które obniżyły rating wczoraj wieczorem, ale też kurs funta, który moim zdaniem będzie szedł jeszcze w dół – mówi.

Co dalej z City?

Zdaniem Rogalskiego, jeśli dojdzie do Brexitu, londyńskie City prawdopodobnie zacznie przenosić się do innego kraju.

- City było bramą do Unii Europejskiej. Jeżeli Londyn nie będzie już za być może 2 i pół roku w Unii Europejskiej, to być może część dużych graczy będzie szukało innego miejsca. Tu się mówi o Frankfurcie, Paryżu, Mediolanie i też o Warszawie – mówi.

Polska kusi zarówno dużą powierzchnią terytorialną, jak i bliskością do Niemiec. Mamy również dużo możliwości i perspektyw rozwojowych, które mogą przyciągnąć duże instytucje finansowe.