Premier Rosji Michaił Miszustin polecił rządowi pilne przygotowanie i przedłożenie rządowi dokumentów dotyczących wprowadzenia tymczasowych ceł wywozowych na wyroby hutnictwa żelaza i metali nieżelaznych. Cło eksportowe ma wynieść 15 proc. i obowiązywać na razie od 1 sierpnia do 31 grudnia

Pierwszy wicepremier Federacji Rosyjskiej Andriej Biełousow zapewnił, że ten środek nie jest karą dla rosyjskich metalurgów.

„Dlatego pragnę podkreślić, że wprowadzenie ceł nie jest karą dla naszych hutników, tym bardziej, że ponoszą oni duży ciężar społeczny i środowiskowy. Jest to część kompleksu środków ochronnych na rynku krajowym. Musimy chronić naszego krajowego konsumenta przed tym, co dzieje się na rynkach światowych "- powiedział Biełousow cytowany przez agencję RIA Nowosti.

Tak naprawdę cła mają nie tylko powstrzymać lawinowy wzrost cen metali w Rosji, ale dać dodatkowe wpływy do budżetu.

„Dodatkowe wpływy budżetowe z nowego cła rząd wyliczył na około 113-114 mld rubli (6 mld zł) za metale żelazne i około 50 mld rubli (2,63 mld zł) za metale nieżelazne. To niewielka część, około 20-25 proc. nadwyżki zysku, który metalurdzy otrzymują teraz z korzystnej koniunktury cenowej na rynkach światowych” - dodał pierwszy wicepremier.

Kreml ma świadomość, że opanowane przez rosyjską oligarchę koncerny metalurgiczne nie będą z tej decyzji zadowolone.

„Środek ma charakter tymczasowy, ma charakter fiskalny i ma na celu stworzenie źródła rekompensaty za wzrost cen państwowych zamówień obronnych, kontraktów państwowych, budowy mieszkań, dróg i szeregu innych programów budowlanych” - zapewnia wicepremier.

Same koncerny nabrały wody w usta i odmówiły agencji Nowosti komentarza.