Reklama

Lokalne gatunki piwa zyskują zwolenników

Regionalne browary nie odczuwają skutków kryzysu panującego w branży piwnej. Po pierwszym półroczu są pewne, że ten rok będzie dla nich udany

Publikacja: 04.07.2010 01:01

Lokalne gatunki piwa zyskują zwolenników

Foto: Fotorzepa, BS Bartek Sadowski

– Nie przypominam sobie, żeby interesy kiedykolwiek szły tak dobrze – przyznaje Lucjan Jagiełło, właściciel browaru Jagiełło z Lubelszczyzny warzącego piwo od 1993 r. W pierwszej połowie 2010 r. sprzedaż jego firmy zwiększyła się o niemal 60 proc. Napędziło ją głównie ciemne piwo Magnus, obecne na rynku od ubiegłego roku.

Na ciemnie piwo stawia w tym sezonie także Ciechan z Ciechanowa. W pierwszych sześciu miesiącach tego roku jego sprzedaż urosła o niemal jedną piątą.

Jagiełło i Ciechan nie są wyjątkami. – Wśród małych i średnich browarów sporo jest takich, którym w pierwszej połowie tego roku udało się zwiększyć sprzedaż regionalnych marek od kilkunastu do kilkudziesięciu procent – mówi „Rz” Andrzej Olkowski, prezes Stowarzyszenia Regionalnych Browarów Polskich. Osiągnęły tak dobre wyniki, mimo że polski rynek piwa (ponad 90 proc. udziałów mają w nim Kompania Piwowarska, grupa Żywiec i Carlsberg Polska) nadal odczuwa skutki spowolnienia. W 2009 r. sprzedaż piwa zmalała o ok. 10 proc. Branża szacuje, że w pierwszej połowie tego roku znowu doszło do znacznego spadku popytu.

– Gusty Polaków stają się bardziej wyrafinowane i trudno je zaspokoić piwem marnej jakości – uważa Paweł Dziedzic, dyrektor ds. rozwoju browaru Cornelius, który od trzech lat warzy piwo w Piotrkowie Trybunalskim i z kwartału na kwartał zwiększa sprzedaż o 30 – 40 proc. Aby zaspokoić rosnący popyt, Cornelius zdecydował się podwoić moce produkcyjne. Obecnie warzy ok. 15 tys. hektolitrów piwa miesięcznie.

Do niedawna piwa regionalne można było kupić niemal wyłącznie w małych sklepach. Moda sprawiła, że chcą je mieć u siebie także duże sieci handlowe. – Same się do nas zgłaszają, co znacznie wzmacnia naszą pozycję negocjacyjną – mówi Dariusz Rejmus, dyrektor handlowy browaru Amber, właściciel m.in. marki Koźlak.

Reklama
Reklama

Potencjał w produktach niszowych i regionalnych widzą także duże browary. Pod koniec 2009 r. Carlsberg Polska, który zajmuje trzecie miejsce na polskim rynku piwa, ogłosił, że będzie sprzedawał niepasteryzowane piwo Kasztelan nie tylko wiosną i latem, ale przez cały rok. Trwa kampania reklamowa tego produktu. Wiosną tego roku niepasteryzowaną wersję Łomży wprowadził na rynek także Royal Unibrew Polska, gracz numer 4 w Polsce, do którego należą także regionalne marki Rybnicki i Strzelec.

Nie wszystkim lokalnym browarnikom podobają się nowi konkurenci. Marek Jakubiak reprezentujący Ciechana zwraca uwagę, że wytwarzanie niepasteryzowanego piwa przez duże browary ma niewiele wspólnego z tradycyjnymi metodami. – Przez to ich okres przydatności do spożycia jest trzy razy dłuższy niż naszych produktów – oburza się.

Andrzej Olkowski uspokaja: – Konsument bez problemu rozróżni piwo warzone tradycyjnymi metodami od produktu wytworzonego na masową skalę, nawet jeżeli nie zostanie poddane pasteryzacji.

Biznes
Orbán znów grozi Ukrainie. Kijów odpowie skargą do Brukseli
Materiał Promocyjny
Jak osiągnąć sukces w sprzedaży online?
Biznes
Do Rosji wraca czarna Wołga. Będzie „made in China”
Biznes
Rada Pracodawców RP powiększona o nowych przedstawicieli biznesu
Biznes
Lotnisko Chopina czekają zmiany? Wiele zależy od decyzji rządu
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama