Reklama

Od grudnia 2010 r. rosną ceny wyrobów hutniczych

W 2011 r. stal może zdrożeć nawet o 66 proc., bo szybko rosną koszty produkcji

Publikacja: 17.03.2011 03:54

Spółki giełdowe hadlujące stalą

Spółki giełdowe hadlujące stalą

Foto: Rzeczpospolita

Po głębokim kryzysie, jaki dotknął światowe hutnictwo na przełomie lat 2008 – i 2009, nie ma już śladu. Od grudnia ubiegłego roku ceny wyrobów hutniczych szybko rosną. Wcześniej do gwałtownego odbicia doszło w pierwszej połowie 2010 r. Potem ceny się ustabilizowały, a w czwartym kwartale sezonowo spadły. Zdaniem obserwatorów rynku obecna tendencja wzrostowa obejmie również drugą połowę 2011 r.

W styczniu „Financial Times" podał – na podstawie ankiety przeprowadzonej wśród 16 światowych specjalistów i analityków z branży hutniczej – że w całym 2011 r. można się spodziewać wzrostu cen stali nawet o 66 proc. W powojennej historii większą zwyżkę zanotowano tylko w 2004 r.; wyniosła wtedy 70 proc.

Co stoi za tak gwałtownym wzrostem cen? Głównie koszty produkcji, ponieważ rosną ceny rudy żelaza, a także złomu.

Jak podkreśla Przemysław Sztuczkowski, prezes Złomreksu, sytuacja może się jeszcze bardziej skomplikować, bo złomu zaczyna brakować w całej Europie. Po pierwsze branże, które zaopatrują hutnictwo w ten surowiec, czyli motoryzacyjna czy AGD, z powodu kryzysu i poważnie zmniejszonej produkcji dostarczają go mniej. Po drugie złom masowo kupowały w Europie podmioty z Turcji w związku z popytem na wyroby hutnicze na Wschodzie.

Prezes Stalprofilu Jerzy Bernhard wskazuje dodatkowo, że niedawne powodzie w Australii ograniczyły dostępność węgla koksującego używanego przez huty. Doprowadziło to do wywindowania jego ceny.

Reklama
Reklama

Zdaniem analityków ceny zbliżają się do maksymalnych, jakie mogą zaakceptować odbiorcy. Zbyt wysoki pułap spowoduje, że przedsiębiorcy wstrzymają się z inwestycjami.

Ponadto podwyżki mogą się negatywnie odbić na rentowności kontraktów w ramach inwestycji infrastrukturalnych. Właśnie ten sektor był i pozostanie głównym odbiorcą stali. W skrajnych przypadkach wykonawcom będzie się bardziej opłacało zerwać umowę i zapłacić karę, niż ponosić koszty związane z wyższymi od ujętych w budżecie cenami stali.

Słabsza rentowność będzie też problemem producentów konstrukcji stalowych, w których przypadku stal ma 40 – 60-proc. udziału w kosztach. W budownictwie mieszkaniowym jej udział  wynosi  maksymalnie 20 proc. Dlatego wzrost cen nie powinien się mocno przełożyć na ceny lokali.

W kryzysowym 2009 r. produkcja stali skurczyła się o 26 proc., do 7,1 mln ton, a zużycie o 30 proc., do 8 mln ton. W minionym roku odnotowano kilkunastoprocentowy wzrost. W bieżącym eksperci spodziewają się, że zużycie stali zwiększy się o 6 – 10 proc. Powrót do poziomu sprzed kryzysu ma nastąpić dopiero w 2012 r.

Obecnie przedstawiciele branży liczą się z możliwością korekty cen. Jak podkreśla Andrzej Ciepiela, dyrektor generalny PUDS, dla podmiotów handlujących wyrobami hutniczymi kluczowa będzie analiza danych, by w momencie apogeum cenowego sprzedać zgromadzone zapasy i nie stracić na spadku cen.

Biznes
Kultowe rekwizyty z „Gwiezdnych wojen” i „Terminatora” trafią pod młotek
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Biznes
Polska goni Wielką Brytanię, niższe cła USA i presja na ETS
Biznes
Największy pakiet sankcji od początku wojny. Wielka Brytania celuje w Gazprom i Rosatom
Biznes
Czy zagraniczne firmy powinny dostać publiczne pieniądze? Polacy odpowiadają
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama