Toyota przekształci do stycznia w jednostki kontrolowane w 100 procentach filie Toyota Auto Body i Kanto Auto Works poprzez zamianę akcji za 1,3 mld dolarów, a do 28 grudnia wycofa je z giełdy. Operacja ta zwiększy ich udział w projektowaniu i produkowaniu pojazdów, zwiększy efektywność i złagodzi skutki mocnego jena.
Ponadto firma matka rozpocznie z Kanto Auto, Central Motor i Toyota Motor Tohoku rozmowy o przekształceniu ich do lipca 2012 w filie należące całkowicie do Toyoty.
Integracja tej trójki pozwoli stworzyć duży ośrodek produkcyjny w regionie Tohoku, na północnym wschodzie kraju, po istniejących już na południowym zachodzie Chubu i Kuyshu.
- Takimi posunięciami zamierzamy nadać każdej firmie większa rolę i odpowiedzialność w całym procesie od projektowania do produkcji pewnych rodzajów pojazdów — stwierdził prezes Akio Toyoda na konferencji prasowej w Nagoi. — Chcemy wdrożyć teraz to co możemy, bo warunki funkcjonowania japońskiej sektora produkcyjnego są trudne. Toyota wierzy, że te działania zwiększą jej konkurencyjność na świecie — dodał.
Toyota posiada obecnie 50,4 proc. Kanto Auto i 56,3 proc. Toyota Auto Body. Kupno pozostałych udziałów będzie kosztować 104,8 mld jenów (1,3 mld dolarów).
Japońska firma zamierza wyprodukować w tym roku w Japonii 3,3 mln pojazdów, ok. 40 proc. swej produkcji na świecie. W czerwcu uprzedziła, że jej roczny zysk netto zmaleje o 31 proc. z powodu silnego jena i kataklizmu z 11 marca. Kurs japońskiej waluty wynosi teraz poniżej 80 za dolara, po 11 marca wzrósł do 76,25, do poziomu najwyższego od II wojny.
Wiceprezes Atsushi Niimi przyznał, że przy obecnym kursie jest bardzo trudno funkcjonować. — Możemy dać sobie radę przy kursie 85 jenów. Podejmujemy maksymalne wysiłki, aby konkurować z kursem 80 jenów za dolara.
W maju prezes Toyoda mówił, że chce utrzymać produkcję w Japonii, ale silny jen, przerwy i groźby przerw w dostawie elektryczności oraz umowy o wolnym handlu mogą utrudnić osiągnięcie poziomu produkcji 3 mln pojazdów.