Reklama
Rozwiń
Reklama

Wschód jest nam bliższy

W jakim celu firmy inwestują, jak ocenia ich działania rynek i czy państwo pomaga w ekspansji polskich firm? Na takie pytanie odpowiadali uczestnicy panelu

Publikacja: 08.09.2011 12:07

Zagraniczna ekspansja polskich firm "zbędny luksus czy konieczność?" zorganizowanego przez redakcję"Rzeczpospolita". Podstawowym bodźcem do przygotowania strategii dla firmy jest zdaniem Igora Chalupca, partnera zarządzającego Icentis Polska ambicja prezesa i całego zespołu.

To jednak nic w porównaniu z całą procedurą, którą trzeba przejść, aby jakąkolwiek akwizycję zrealizować mówił były szef Orlenu.

Polskie firmy, jak podkreślał Krzysztof Pawiński, prezes Maspexu, największe szanse na rozwój mają na rynkach naszego regionu. Rynki zachodnie są już zagospodarowane, poza tym procedury, jakie obowiązują w Unii Europejskiej utrudniały nam penetracje tamtych regionów, zwłaszcza zakaz handlu, który bezpośrednio nas dotykał zanim jeszcze weszliśmy do wspólnoty przypomniał Pawiński. Bliższe zawsze nam były wschodnie rejony.

Potwierdził to Dariusz Mioduski, prezes Kulczyk Investments. Tam jest łatwiej, poza tym gospodarczo rynki wschodnie są podobne, reprezentują podobny poziom rozwoju wyjaśnił Mioduski. W jego ocenie polskie firmy muszą wychodzić za granicę, aby stać się silnymi firmami.

Jacek Chwedoruk, prezes Rothschild Polska zapewnił, że on zawsze zachęcał swoich klientów do inwestycji poza granicami Polski, bo tylko w ten sposób mogą powiększać zasięg oddziaływania. Problemem jest niestety to, że te rynki są mniej stabilne, dlatego trzeba przede wszystkim się tam okopać wyjaśnił Chwedoruk. Trzeba się tam wykazać zyskami i zwracać uwagę na jakość dochodów.

Reklama
Reklama

Andrzej Klesyk, prezes PZU, prowadzący debatę przypomniał, że z listy "Rz" wynika, iż tylko 13 firm ma przychody z zagranicy na poziomie powyżej 100 tys. dolarów.  Zdaniem Chalupca to wynik zdroworozsądkowego zachowania. Każda firma stoi przed dylematem inwestować, czy nie wyjaśnił Chalupec. Z reguły kieruje się w tym wyborze oceną ryzyka i ostrożnością.

Mioduski dodał, że wina leży też po stronie państwa w którym nie istnieje infrastruktura instytucjonalna, która mogłaby być w ekspansji pomocna. Beata Stelmach podsekretarz stanu MSZ przyznała, że państwo jest mało przygotowane do tej roli, ale prawda jest też taka, że tylko 5 proc. polskich firm bierze ekspansję pod uwagę. Większość to małe firmy, której ekspansja nie jest potrzebna, co nie znaczy, że w którymś momencie nie staną przed taką koniecznością.

Krzysztof Pawiński dodał, że taka a nie inna polska rzeczywistość powoduje, ze firmy muszą i radzą sobie same. Z kolei droga obsługa ze strony banków inwestycyjnych powoduje, że na tak luksusową pomoc ich nie stać.

Zdaniem Igora Chalupca nie wyklucza to jednak konieczności rzetelnego przygotowania się do ekspansji. Państwo musi jednak czuwać nad największymi transakcjami, takich nie da się załatwić za plecami rządu stwierdził Chalupec. Rację przyznał mu Dariusz Mioduski. Nasz kontakty i możliwości dotarcia do pewnych ludzi zagranica są o wiele większe niż możliwości służb dyplomatycznych, ale np. w transakcjach mających na celu kontrakty surowcowe, energetyczne, naftowe pomoc państwa jest niezbędna wyjaśnił Mioduski.

Jacek Chwedoruk podsumowujac debatę przypomniał, że analizując historię Rothschildów największe fortuny powstawały wówczas, gdy nikt na pomoc państwa nie liczył. Odwrotnie, to biznes pomagał państwu tam, gdzie czuł lojalność stwierdził prezes banku Rothschild Polska.

Biznes
Pies lub kot tylko dla bogatych. Ile wydajemy na domowe zwierzęta?
Biznes
Afera w koncernie Kałasznikow. Rosyjskie automaty z chińskimi częściami
Biznes
Piece gasną w hutach Rosji. Tysiące hutników traci pracę
Biznes
Projektantka Hello Kitty ustępuje ze stanowiska po 46 latach
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama