- Produkcja cukru w Polsce może drugi rok z rzędu sięgnąć 1,8 - 1,9 mln ton mówi „Rz" Kazimierz Kobza, dyrektor Krajowego Związku Plantatorów Buraka Cukrowego.
Bruksela przyznała Polsce roczny limit produkcji cukru nieco przekraczający 1,4 mln ton. Krajowe zapotrzebowanie jest o 200 tys. ton wyższe. Teoretycznie więc tak duża produkcja powinna cieszyć branżę i konsumentów. Cukrownicy widzą w niej jednak głównie kłopot.
– Przy tak dużej produkcji cukru producenci będą musieli niestety ponownie zmierzyć się z dużą nadwyżką – wyjaśnia Kazimierz Kobza.
Problem jest tym większy, że cukier zasypie nie tylko Polskę. - Komisja Europejska (KE) szacuje, że wsezonie2012/2013 produkcja cukru będzie o4,5 mln ton, czyli o jedną trzecią, wyższa odłącznego limitu dla Wspólnoty - mówi Michał Chmielewski z Zespołu Monitoringu Zagranicznych Rynków Rolnych (Fammu/FAPA).
Co wolno Unii, to nie firmom
Zgodnie z prawem unijnym na sprzedaż cukru pozakwotowego na cele spożywcze w UE zgodę musi wydać KE.
- Jeżeli nawet zgodzi się, jak w latach poprzednich, przekwalifikować 500 - 700 tys. ton cukru, to w niewielkim stopniu pozwoli to na redukcję nadwyżki - uważa Chmielewski. - Nie należy więc spodziewać się, że dojdzie do znacznego spadku cen cukru.
Z powodu unijnych regulacji, ograniczony wpływ na ceny detaliczne cukru ma to, co dzieje się na świecie.
– Limity na bezcłowy import z Brazylii i Indii, czołowych producentów cukru na świecie, są nieduże i zostały wykorzystane przez kraje UE już na początku tego roku – mówi Łukasz Chmielewski.
Jego zdaniem polski konsument nie powinien więc liczyć na to, że wkrótce odczuje efekty zniżek cen cukru na giełdach w Nowym Jorku czy w Londynie, do których doszło w połowie sierpnia.
- Regulacje unijne w sztuczny sposób ograniczają podaż windując ceny. Gdyby tego typu ograniczenia samodzielnie wprowadziły jakiekolwiek firmy, to zostałyby posądzone o zmowę cenową - uważa Andrzej Gantner, dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności. - Polska ma potencjał, aby produkować nawet 2 mln ton cukru rocznie. Gdyby wykorzystywała go w pełni, mogłaby stać się liczącym się eksporterem cukru. Popyt na niego na globalnym rynku jest coraz większy – dodaje.
Szansą biopaliwa
Cukier pozakwotowy może wprawdzie trafić na cele przemysłowe, np. produkcję biopaliw lub na rynki pozaunijne. Popyt ze strony sektora przemysłowego jest jednak ograniczony, a kwota eksportowa na cukier pozakwotowy dla całej Unii sięga 1,35 mln ton.
Kazimierz Kobza zwraca uwagę, że największy problem z nadwyżką ma Krajowa Spółka Cukrowa, lider polskiego rynku cukru. W przeciwieństwie do swoich dwóch największych konkurentów – pochodzących z Niemiec Sudzuckera, Nordzuckera oraz koncernu Pfeifer&Langen – nie ma możliwości wykorzystania nadwyżkowego cukru na produkcję biopaliw.
– W Polsce wytwarza się ich nadal niewiele, co dodatkowo utrudnia dywersyfikację produkcji przez KSC – mówi Kobza.
Sylwia Kalska, rzecznik prasowy KSC informuje, że z ubiegłorocznej nadwyżki wynoszącej 140 tysięcy ton, spółce udało się sprzedać około 100 tysięcy ton. Reszta została przeniesiona na nowy sezon.
Prawo UE stanowi, że jeżeli cukrowniom nie uda się sprzedać cukru pozakwotowego w odpowiednim terminie, to w przyszłym sezonie będą mogły wyprodukować go proporcjonalnie mniej w ramach przyznanego limitu. W konsekwencji spada ich zapotrzebowanie na buraki. A to z kolei uderza w plantatorów.
Limity to likwidacji?
Bruksela, w ramach prac nad Wspólną Polityką Rolną, proponuje, aby kwotowanie produkcji cukru obowiązywało tylko do końca sezonu 2014/2015.
Propozycję tę popierają firmy spożywcze działające w Polsce, reprezentowane przez kilka organizacji, w tym m.in. przez PFPŻ, Krajową Federację Konsumentów i Stowarzyszeniem Polskich Producentów Wyrobów Czekoladowych i Cukierniczych Polbisco.
– Trzeba jak najszybciej uwolnić rynek cukru, sytuacja urzędowego planowego niedoboru daje możliwość spekulacji i gwałtownych wzrostów cen takich jak w 2011 roku – podkreśla Gantner.
Za utrzymaniem kwot są natomiast producenci cukru i plantatorzy. - Kwoty gwarantują stabilizację na rynku oraz bezpieczeństwo żywnościowe w Unii Europejskiej. W takich krajach jak Polska, gdzie limity nie pokrywają popytu na cukier, kwoty powinny być jednak sukcesywnie zwiększane, np.2 proc. - komentuje Kazimierz Kobza.
Przeciwnicy kwot przypominają, że nie chronią one przed paniką na rynku. Doszło do niej wiosną 2011 r. Ceny detaliczne cukru w Polsce poszybowały wówczas dook.5zł za kilogram. Dziś są w okolicach 4 zł. A jeszcze dwa lata temu nie przekraczały 2,5zł.