Bruksela po raz czwarty liberalizuje europejską kolej. Tym razem otwarte zostaną przewozy pasażerskie, do tej pory chronione przed konkurencją zagraniczną. Przegłosowany w czwartek przez eurodeputowanych pakiet sześciu rozporządzeń przewiduje wpuszczenie konkurencji na tory w całej UE od grudnia 2019 r.

– Mamy 28 praktycznie zamkniętych rynków kolejowych. Koleje są ostatnim rodzajem transportu, gdzie nie ma pełnej unijnej konkurencji. To się teraz zmieni – mówi „Rz" Bogusław Liberadzki, eurodeputowany SLD. Faktycznie, choć nie ma takiego wymogu na poziomie unijnym, całkowicie otwarte są rynki szwedzki i brytyjski, a częściowo – niemiecki, austriacki, włoski, czeski i holenderski.

– Polskie koleje mają sześć lat na przygotowanie się na to – dodaje poseł Liberadzki. Nowy pakiet ma wejść w życie od 2019 r. Przełomem jest otwarcie wewnętrznego rynku przewozów pasażerskich. Dziś niemieckie koleje mogą oczywiście wjechać do Polski, jeśli obsługują np. trasę Berlin–Warszawa. Ale nie mogą oferować przewozów na trasie np. Warszawa–Katowice. Te ograniczenia zostaną zniesione. Operatorzy infrastruktury kolejowej będą musieli dopuszczać do niej przewoźników z całej UE na równych zasadach. A władze organizować przetargi na obsługę pewnych połączeń.

Ponieważ jednak zmiany są rewolucyjne, to pakiet zawiera środki ochronne, zaproponowane przez eurodeputowanych. A więc władze będą mogły w niektórych sytuacjach zawierać umowy na świadczenie usług publicznych z wybranym operatorem, bez przetargu. Ale tylko na określony czas, w ograniczonym zakresie i z zastrzeżeniem, że wybrany operator musi spełniać wymogi punktualności, efektywności kosztowej, częstotliwości i satysfakcji klientów. Poza tym kraj będzie mógł odmówić wpuszczenia konkurencji, ale wtedy – na zasadzie wzajemności – jego firmy nie będą wpuszczane na rynek operatora, któremu odmówiono wjazdu na krajowe tory.

Otwarcie przewozów na konkurencję zagraniczną wymaga wprowadzenia całkowitego rozdziału zarządzania infrastrukturą od świadczenia usług przewozowych, co nie jest jeszcze w pełni przeprowadzone we wszystkich państwach UE. Polscy eurodeputowani Bogusław Liberadzki (SLD) i Bogdan Marcinkiewicz (PO) złożyli poprawkę dotyczącą wyłączenia jednego polskiego połączenia spod tej reguły. Chodzi o 400-km linię LHS łączącą polsko-ukraińskie przejście kolejowe na Bugu ze Sławkowem w województwie śląskim, po której pociągi jadą zresztą po szerszych torach, takich jak na wschodzie. Poprawkę przyjęto, uznając, że konieczność oddzielanie instytucjonalnego zarządu od operatora byłoby trudne. Udało się uzyskać poparcie dla tego postulatu, bo podobne małe i średnie zintegrowane spółki istnieją też w niektórych innych krajach UE.

Czwarty pakiet kolejowy ma też ułatwić firmom konkurencję w UE poprzez standaryzację wymogów technicznych. Obecnie certyfikaty bezpieczeństwa mają charakter narodowy, a więc nawet przy otwartych granicach przewoźnik, który jest np. bezpieczny i dopuszczony na tory w Niemczech, musiałby przejść proces dopuszczenia w Polsce. Ma się to zmienić poprzez wprowadzenie unijnych certyfikatów. Będzie nimi zarządzała Europejska Agencja Kolejowa. Komisja Europejska szacuje, że dzięki temu o 20 proc. zmniejszy się czas dopuszczania podmiotu na rynek i koszty z tym związane. W liczbach bezwzględnych miałoby to dać oszczędność 500 mln euro do 2025 r.

Nowe rozporządzenia muszą być jeszcze zatwierdzone przez Radę UE (unijne rządy), zanim staną się obowiązującym prawem.

Koleje w UE zatrudniają 800 tys. osób i osiągają obroty 800 mld euro, co stanowi 65 proc. obrotów sektora lotniczego. Każdego roku w UE następuje ponad 8 mld przejazdów koleją. Pociągi towarowe przewożą 10 proc. dóbr. Sektor kolejowy w wielu państwach znalazł się jednak w zastoju. Od 2000 r. przewóz pasażerów zatrzymał się na poziomie 6 proc., a transport towarów zmalał z 11,5 do 10,2 proc.

—Anna Słojewska z Brukseli

Autopromocja
#NowaRp.pl

Znacznie więcej niż wiedza

ZAPRENUMERUJ