Mają duże szanse: Watchkeeper to taktyczny, bezzałogowy system rozpoznania nowej generacji, który można uzbroić w lekkie, kierowane szybujące bomby FFLMM np. z przeciwpancerną głowicą , bardzo precyzyjne, bo korygowane laserowo. – Pozyskanie takiej broni to cel programu modernizacyjnego „Gryf", zdradził ostatnio Czesław Mroczek wiceminister obrony narodowej ds. modernizacji sil zbrojnych
Minidrony z rodzimej zbrojeniówki
Armia już zdecydowała ,że sprzęt w zamawiany w pierwszej kolejności, czyli bezzałogowce krótkiego zasięgu i mini BSL, kontraktowane w ramach programów Orlik i Wizjer dostarczy polski przemysł. Wojsko ma wybrać i kupić sprzęt na początku przyszłego roku z pominięciem ustawy o zamówieniach publicznych, stosując uproszczone procedury pozyskiwania uzbrojenia, istotnego ze względu na bezpieczeństwo państwa. Gotowe do użycia Wizjery ( 12 zestawów zasięg do 30 km) mają trafić do wojska w 2017 roku a systemy Orlik (15 kompletów sprzętu do 100 km ) powinny być dostarczane sukcesywnie do 2022 r.
Polska armia w wartym 130 mld zł programie modernizacyjnym stawia na coraz szersze wykorzystanie dronów, a także bezzałogowych pojazdów lądowych i robotów morskich. Siły Zbrojne wykorzystują obecnie trzy typy bezzałogowych latających zwiadowców: 15 izraelskie Orbitery (produkt Aeronatics Defense Systems), amerykańskie mini drony ScanEagle oraz 17 ożarowskie BSL Fly Eye ( producent WB Electronics) dedykowane przede wszystskim do kierowania ogniem artylerii. Korzystają z nich wojska specjalne oraz lądowy Dywizjon Rozpoznania Powietrznego w Mirosławcu.
Superdrony z Wysp
Brytyjskie Watchkeepery, na tle eksploatowanej obecnie w armii mini floty rozpoznawczych bezpilotowców, to broń z wyższej półki. Koncernowi Thales UK opracowanie taktycznego drona zajęło 7 lat, a program badawczo rozwojowy ( w którym na początku uczestniczył izraelski Elbit) i wdrożenie systemu, kosztowało 1 mld funtów. Dzięki temu powstał bezpilotowiec o imponujących osiągach: zasięgu ponad 150 kilometrów, który zwiadowczą , autonomiczną misję może prowadzić przez 20 godzin.
Matt Moore, szef rozwoju biznesu bezpilotowców w Thales UK, podkreśla , że brytyjski dron to jedyny tej klasy BSL, który uzyskał wszelkie cywilne certyfikaty umożliwiające wykonywanie bezzałogowych lotów w Europie, w tym nad terenami zurbanizowanymi, wielkimi miastami, itp. - Takie uprawnienia uzyskują tylko konstrukcje drobiazgowo sprawdzone i zbudowane według zasad obowiązujących producentów statków powietrznych wykorzystywanych w komunikacji – mówi Moore.
Oczy Watchkeepera
O przydatności do misji zwiadowczych Watchkeepera przesądza przede wszystkim precyzyjny radar pokładowy, który pozwala na obserwację terenu, w każdych warunkach pogodowych. - W Afganistanie radził sobie nawet podczas burzy piaskowej – zapewniają przedstawiciele Thalesa UK. Wyrafinowany radiolokator to nie jedyny środek rozpoznania bezpilotowca . Uzupełniają go systemy elektrooptyczne wysokiej rozdzielczości, m.in. kamery w tym termowizyjna.
System sterowania dronem, daje mu dużą pewność i autonomię np. przy manewrach startu i lądowania. Bezzałogowy samolot, można zaprogramować tak, by zerwaniu łączności, w awaryjnych warunkach, samodzielnie powrócił i wylądował w wybranym miejscu.
Zarobi zbrojeniówka
Matt Moore potwierdza, że podczas trwających negocjacji technicznych z ekspertami polskiego MON, brytyjski Thales zadeklarował, że w razie decyzji o wyborze Watchkeepera jako bezzałogiowej platformy zamawianej w ramach programu Gryf, koncern zaproponuje współpracę nie tylko zbrojeniówce. Moore: wysoki poziom polskich firm stosujących technologie kompozytowe, otwiera możliwość zamawiania w kraju elementów konstrukcji bezpilotowca. Polscy specjaliści byliby też odpowiedzialni za systemy programowania i wprowadzenie do projektu elementów narodowej kryptografii, włącznie z własnymi kodami źródłowymi. Jeśli natomiast polska strona zdecyduje o samodzielnej integracji uzbrojenia z bezzałogową platformą, będzie mogła rezultat tej operacji, oferować na międzynarodowym rynku. Stanie się wówczas pełnoprawną częścią łańcucha dostawców koncernu Thales UK.
Elementem potencjalnego kontraktu w Polsce, jak zapewniają przedstawiciele brytyjskiego producenta, ma być też pomoc w utworzeniu w lotniczej uczelni Dęblinie ośrodka szkolenia operatorów bezpilotowców.