Dyskusję poprowadził Peter Schmatolla, dyrektor zarządzający Stulz Polska. Systemowo na sprawę spojrzał Piotr Kleinschmidt, dyrektor programu Ciepłownictwo w Forum Energii. Jego zdaniem punktem wyjścia musi być uznanie, że centra danych są korzystne dla polskiej gospodarki, a dopiero potem pojawia się wyzwanie energetyczne. To wyzwanie będzie ogromne, bo według planów PSE skala rynku data center w Polsce może w ciągu najbliższych 10 lat wzrosnąć nawet 10–20 razy. Jednak Polska ma drugi co do wielkości rynek ciepłowniczy w Europie, który stoi dziś przed koniecznością odchodzenia od węgla. Kleinschmidt widzi szansę właśnie w splocie dwóch transformacji: cyfrowej i ciepłowniczej. – Jeśli uda się zsynchronizować inwestycje w centra danych z przebudową systemów grzewczych, cyfrowy wzrost będzie mógł wesprzeć transformację ciepłownictwa – ocenił.

Zdaniem Pawła Kaszubskiego, dyrektora Departamentu Rozwoju i Innowacji w PGE Polska Grupa Energetyczna, przewaga terenów poprzemysłowych bierze się z tego, że przy okazji odchodzenia od węgla pojawiają się konkretne zasoby: działki po składach węgla i wyłączanych blokach, istniejąca infrastruktura przyłączeniowa, a także lokalny popyt na ciepło. PGE rozwija dziś w swoich lokalizacjach ciepłowniczych kogenerację gazową, pompy ciepła, kotły elektrodowe, magazyny ciepła i magazyny bateryjne. W efekcie mogą tam powstawać lokalne obiegi energii, które dla inwestorów z sektora data center oznaczają realną wartość dodaną. Kaszubski zastrzegł, że PGE nie chce być deweloperem centrów danych, lecz partnerem dostarczającym energię i wykorzystującym swoje kompetencje operatorskie. Jego zdaniem sens mają przede wszystkim projekty o realistycznej skali, rzędu 30, 50 czy 100 MW, a nie wyłącznie deklaracje o inwestycjach liczonych w gigawatach.

Część debaty zajęła kwestia odzysku ciepła z centrów danych. Sara Buszko, menedżerka w E.ON Energy Infrastructure Solutions Polska, podkreślała, że aby taki model działał, trzeba zgrać trzy elementy: potrzeby końcowego odbiorcy ciepła, technologię i regulacje. Jak zaznaczała, polskie sieci ciepłownicze i budynki są nadal projektowane dla wysokich temperatur, więc sama dostępność ciepła odpadowego nie rozwiązuje problemu. Potrzebne są także zmiany po stronie budynków, prawa budowlanego i sposobu planowania nowych obszarów miejskich. Z jej perspektywy bardziej realistyczne niż szybkie obniżenie temperatury w dużych sieciach jest tworzenie nowych, niskotemperaturowych obwodów przyłączanych do systemu ciepłowniczego. Terhi Pettersson, prezeska Nohewa, przekonywała, że zanim zacznie się rozmawiać o technice, potrzebna jest motywacja po obu stronach. O powodzeniu często decyduje kilka zaangażowanych osób, które potrafią przepchnąć temat przez organizację i biurokrację. Po drugie, potrzebny jest ktoś w rodzaju integratora, kto rozumie zarówno logikę działania centrum danych, jak i logikę przedsiębiorstwa energetycznego. Podkreślała też, że odzysk ciepła trzeba potraktować jako niewykorzystany zasób i szukać dla niego zachęt, takich jak dotacje.

O znaczeniu szybkości mówił Krzysztof Zdeb z 2G Polska. W sektorze data center time to power stał się jednym z głównych czynników sukcesu inwestycji. Przewagę mają tu tereny brownfieldowe, bo dysponują częścią zasobów, infrastruktury i ścieżek pozwoleniowych, które mogą skrócić czas realizacji.

Spójny wniosek był taki, że tereny poprzemysłowe mogą dawać przewagę przy budowie centrów danych dzięki istniejącym przyłączom, aktywom i lokalnemu popytowi na ciepło. Ale nie stanie się to automatycznie. Potrzebne są: motywacja, partnerzy gotowi do kompromisów, lepsza komunikacja między branżami i pilotaże w konkretnych lokalizacjach. Sama technologia już istnieje. Dziś największym wyzwaniem jest zdolność do współpracy.

ORGANIZATOR KONFERENCJI

Patronat „Rzeczpospolitej”