W panelu moderowanym przez Lorena Longa z Evermeer uczestniczyli przedstawiciele czterech ogniw tego łańcucha: wytwarzania energii odnawialnej, energetyki jądrowej, operatora systemu przesyłowego i branży data center. Wojciech Zając, prezes zarządu Polenergia Obrót, mówił o skali projektów offshore realizowanych przez Polenergię na Bałtyku. Przypominał, że Bałtyk 2 i 3 o łącznej mocy 1,44 GW są już w fazie realizacji, a pełne uruchomienie komercyjne planowane jest na koniec 2028 r. Równolegle rozwijany jest Bałtyk 1 o mocy 1,56 GW. – Walczymy z czasem – zaznaczył, wskazując na ryzyka budowlane i konieczność domknięcia finansowania. – Wierzymy, że energia, która ostatecznie popłynie z Morza Bałtyckiego w bardzo stabilny sposób, będzie idealnym źródłem energii dla branży data center – podkreślił.

Perspektywę energetyki jądrowej przedstawił Maciej Ciepliński, dyrektor strategii w Orlen Synthos Green Energy. Spółka, która wdraża technologię BWRX-300, jest na zaawansowanym etapie przygotowywania dokumentacji dla projektów SMR i chce uruchomić pierwsze jednostki na początku lat 30. – Budujemy jednostki o mocy 300 megawatów. To coś, co powinno być podłączone do sieci – mówił. Część energii mogłaby trafiać bezpośrednio do odbiorców końcowych, w tym centrów danych, a same SMR-y i data center, w jego ocenie, mają zbliżone wymagania lokalizacyjne i mogą tworzyć naturalne synergie.

Z punktu widzenia systemu przesyłowego Marek Duk, dyrektor Departamentu Rozwoju Systemu w Polskich Sieciach Elektroenergetycznych, przekonywał, że transformacja polskiej energetyki postępuje szybko. Przypomniał, że dziś udział OZE w polskim miksie wynosi około 30 proc., a do 2036 r. spodziewamy się przekroczenia 60 proc. PSE realizują inwestycje warte ponad 60 mld zł, a w najbliższych miesiącach do sieci ma zostać podłączony pierwszy duży magazyn energii o mocy 200 MW. – Okresowo mamy problem z nadmierną produkcją i zbyt niskim zużyciem – mówił. W tym sensie centra danych są potrzebnym i stabilnym odbiorcą energii. Dodał też, że zgodnie ze strategią PSE system ma być gotowy do pracy bez węgla, gazu i innych źródeł cieplnych w 2035 r., oparty na OZE i magazynach. 

Na tę zmianę zwracał uwagę Adam Ponichtera, wiceprezes zarządu PLDCA i dyrektor zarządzający Data4 w Polsce. Zauważył, że z perspektywy branży data center nie chodzi jednak wyłącznie o udział zielonej energii, lecz o to, by była ona realnie dostępna i konkurencyjna. – Musimy to mieć, bo nasi klienci tego potrzebują – podkreślał. Jednocześnie oceniał, że Polska ma realną szansę stać się jednym z kluczowych hubów centrów danych i infrastruktury cyfrowej w Europie. Decyduje o tym położenie geograficzne, dostępność wykwalifikowanych pracowników, sprzyjający klimat inwestycyjny oraz rosnąca dojrzałość samej branży. W jego ocenie jeszcze kilka lat temu największym problemem był sam dostęp do mocy, dziś jednak coraz większym wyzwaniem staje się cena energii, nadal wyraźnie wyższa niż w krajach skandynawskich. Drugą barierą pozostaje czas, czyli całe time to market: pozwolenia środowiskowe, budowlane i procedury administracyjne. To właśnie one coraz częściej decydują o konkurencyjności Polski.

Ważnym tematem panelu była przepustowość sieci i problem tzw. projektów widmo. O ghost connections, czyli widmowych, czy też martwych przyłączach mówił prezes Zając. Ocenił, że utrudniają one uzyskiwanie nowych warunków przyłączenia tam, gdzie moc została już zarezerwowana przez inwestycje istniejące tylko na papierze. Zwracał uwagę, że rozwój offshore na północy oznacza odwrócenie historycznego kierunku przepływu energii w Polsce, co samo w sobie stanowi wyzwanie dla infrastruktury sieciowej. Duk odpowiadał, że nowe przepisy mają pomóc uporządkować ten chaos. Przypomniał, że operatorzy wydali warunki przyłączenia dla około 250 GW OZE i magazynów w systemie o łącznej mocy około 30 GW. – Potrzebujemy realnych projektów i realnej pracy – zaznaczył.

Dyskutowano też, czy Polska może oprzeć rozwój centrów danych na gazie, tak jak dzieje się to dziś w części inwestycji w USA. Ciepliński oceniał, że w polskich warunkach byłoby to rozwiązanie zbyt kosztowne i zbyt zależne od importu. – Jakie jest więc rozwiązanie? Odnawialne źródła energii i energia jądrowa. To wszystko – mówił. Zając argumentował to bezpieczeństwem strategicznym. – Kiedy energia jest ograniczona, nie ma znaczenia jej cena. Potrzebujemy jej jak wody – mówił. Duk uzupełniał ten obraz, wskazując, że przy odpowiedniej skali magazynowania energii elektrycznej i rozwoju OZE gaz ziemny będzie potrzebny jedynie przez krótkie okresy bez słońca i wiatru, tzw. dunkelflaute.

W panelu pojawił się też temat odzysku ciepła z centrów danych. Ponichtera przypominał, że Polska ma drugą co do wielkości sieć ciepłowniczą w Europie, a więc ma dobre warunki do rozwijania takich projektów. W jego ocenie odzysk ciepła z data center stanie się z czasem standardem. – Tak samo jak z zieloną energią, kiedyś to było coś, co warto było mieć, a teraz jest koniecznością. Tak samo będzie z ponownym wykorzystaniem ciepła – mówił.

Wspólnym wnioskiem z panelu było to, że rozwój centrów danych i dekarbonizacja mogą iść w parze. Jak podkreślał Ponichtera, firmy działające na tym rynku, a także te, które dopiero wejdą do Polski, nie będą już pytały, czy warto zakontraktować zieloną energię, bo to po prostu stanie się wymogiem. To z kolei będzie napędzać popyt na kolejne farmy wiatrowe i instalacje fotowoltaiczne oraz wspierać zmianę miksu energetycznego. Żeby jednak centra danych mogły w Polsce rosnąć w skali, jakiej oczekuje rynek, potrzebne są jednocześnie nowe moce wytwórcze, rozbudowa sieci, magazyny energii, sprawniejsze procedury i większa przewidywalność dla inwestorów. Innymi słowy: bez taniej, czystej i dostępnej energii nie będzie skali.

ORGANIZATOR KONFERENCJI

Patronat „Rzeczpospolitej”