Po tym jak Rosja zaatakowała Ukrainę, wzrosła liczba osób, które zgłaszają się do polskiego wojska, aby odbyć podstawowe szkolenie lub chcą wstąpić do Wojsk Obrony Terytorialnej. Proobronną moblizację widać też w spółkach państwowych, ważnych ze względu na swoje znaczenie dla bezpieczeństwa gospodarki i kraju. Prywatne firmy stoją na razie z boku. – Brakuje podstawy prawnej do takiej aktywności – tłumaczą.

W swoim żywiole są stowarzyszenia i grupy proobronne: organizują szkolenia dla cywilów, którzy chcą nauczyć się walczyć.

Obronne przeszkolenie pracowników i kadry PGNiG to inicjatywa szefa gazowego potentata. Prezes Paweł Majewski chce, by rosły nowe, proobronne kompetencje załogi – a to w skali kraju armia ludzi, ok. 25 tys. osób.

– Chodzi o podniesienie świadomości obronnej, sprawności w sytuacjach kryzysowych i zwiększenie poczucia bezpieczeństwa pracowników. Program szkoleń z zakresu bezpieczeństwa i obronności dla PGNiG SA obejmuje obowiązkowe zajęcia z cyberbezpieczeństwa dla kadry menedżerskiej, obligatoryjne kursy pierwszej pomocy i reagowania kryzysowego dla co najmniej 4700 osób.

4700 osób

minimum tylu pracowników PGNiG obejmą kursy pierwszej pomocy i reagowania kryzysowego

Gazownicy z bronią

Dla menedżerów z PGNiG przewidziano nawet zajęcia (dobrowolne) na strzelnicach i kursy związane z zasadami obchodzenia się z bronią.

Zarząd gazowej spółki tłumaczy wprost, że program szkoleń z zakresu bezpieczeństwa i obronności powstał w związku z bieżącą sytuacją na Wschodzie, a także zainspirowany kierunkiem „wyznaczonym przez władze państwowe w zakresie obrony ojczyzny”. – Możliwe jest rozszerzenie programu na całą grupę kapitałową PGNiG – komunikują służby prasowe koncernu.

Michał Gzowski, rzecznik Lasów Państwowych, mówi, że szkolenie wojskowe rozwija się także w leśnym gospodarstwie Skarbu Państwa. Zdecydowana większość prawie 30-tysięcznej rzeszy leśników to zresztą ludzie pod bronią i pasjonaci łowiectwa. Jednak już od dwóch lat w ośrodku strzeleckim Lasów Państwowych w Tucholi szkolenia o zdecydowanie obronnym charakterze prowadzą oficerowie Wojsk Obrony Terytorialnej. Zainteresowanie militarnym treningiem sprawiło, że właśnie trwa intensywne przygotowanie kadry instruktorskiej dla regionalnych dyrekcji Lasów Państwowych. – Obronny trening będzie możliwy teraz także w terenie, na poziomie nadleśnictw, czyli na obszarze 17 regionalnych dyrekcji – dodaje Gzowski.

Zapytaliśmy w resorcie aktywów państwowych, czy MAP zarządził wojskowe szkolenia w większej liczbie firm zarządzających ważnymi dla bezpieczeństwa segmentami gospodarki. Usłyszeliśmy, że na razie dominują inicjatywy oddolne, ale minister Jacek Sasin im sprzyja. – Popieramy w tych niespokojnych czasach każdy sposób mobilizacji ludzi do działania dla większego bezpieczeństwa – podkreślają w resorcie.

Nie ma paragrafu

O to, czy prywatne firmy planują albo prowadzą szkolenia obronne lub wojskowe dla swoich pracowników, zapytaliśmy organizacje biznesowe.

– Raczej nie – mówi nam Grzegorz Baczewski, dyrektor generalny Konfederacji Lewiatan. – Firmy skupiły się teraz na działaniach pomocowych dla uchodźców: na oferowaniu miejsc pracy czy wsparciu pracowników pochodzenia ukraińskiego w trudnych sytuacjach życiowych, choćby zajmując się ich rodzinami, czy próbując sprowadzić je do Polski – dodaje.

Tłumaczy też, że firmy, które miały oddziały w Ukrainie, ściągnęły tu tamtejszych pracowników i starają się im pomagać w ustabilizowaniu sytuacji życiowej. Zdaniem Baczewskiego w firmach nie widać też specjalnych ruchów związanych z zabezpieczeniem systemów informatycznych. Wiele z nich podjęło tu działania już w okresie pandemii i związanego z nią przeniesienia dużej części działalności do sieci. – Firmy, które podchodziły do tego odpowiedzialnie, czują się dziś zabezpieczone. Oczywiście, w firmach są sztaby kryzysowe czy grupy robocze zajmujące się cyberbezpieczeństwem i dodatkowymi przeglądami systemów informatycznych, ale nie dzielą się one informacjami na ten temat – mówi Grzegorz Baczewski.

– Wszystkie działania o charakterze wojskowym, które prowadzilibyśmy w naszych firmach, byłyby na granicy prawa albo poza prawem – mówi Marek Kowalski, przewodniczący Federacji Przedsiębiorców Polskich. – Nie mamy dziś podstaw prawnych, by w ten sposób mobilizować pracowników – mówi szef FPP.

– Oczywiście, widzę zagrożenia związane z wojną w Ukrainie. Ale nie mamy ogłoszonej mobilizacji w kraju. I nie ma na dziś powodów, żeby sięgać po szkolenia obronne czy wojskowe pracowników – dodaje Marek Kowalski.

Jednak wśród przeciętnych obywateli RP, odkąd trwa wojna nad Dnieprem, zapotrzebowanie na militarne umiejętności nie słabnie. 3 lutego powstała rada organizacji proobronnych, która skupia osiem stowarzyszeń, organizujących szkolenia dla cywilów m.in. z obsługi broni. Przedstawiciele tych grup podpisali deklarację z Biurem do Spraw Programu „Zostań Żołnierzem Rzeczypospolitej” MON.

Z przyjętej przez tę radę deklaracji wynika m.in., że sygnatariusze dostrzegają nowe wyzwania stojące wobec środowiska proobronnego w kraju.

Chcą walczyć za ojczyznę

Biuro do spraw Programu „Zostań Żołnierzem Rzeczypospolitej” MON podało, że w miniony weekend stowarzyszenie Combat Alert zorganizowało w Warszawie bezpłatne szkolenie dla ponad 800 osób. Obejmowało ono m.in. podstawy obsługi broni i pierwszej pomocy. Nie obejmowało jednak zajęć strzeleckich. Również Związek Strzelecki Strzelec Organizacja Społeczno-Wychowawcza 2 kwietnia organizuje szkolenie z zakresu obsługi broni palnej dla osób cywilnych w Nowym Sączu. Analitycy podkreślają, że od chwili wybuchu wojny w Ukrainie znacznie wzrosła liczba osób, które deklarują chęć wstąpienia do wojska lub chcą choćby zaliczyć szkolenie podstawowe. Na portalach społecznościowych niektórzy kandydaci wrzucają deklaracje wstąpienia do wojska, w których – w rubryce motywacja – znajduje się wpis „obrona Ojczyzny"