Jedną z obietnic składanych przez Joe Bidena w czasie kampanii wyborczej była ta dotycząca ograniczenia dostępu do broni. Joe Biden chciałby zakazać sprzedaży broni szturmowej, uszczelnić przepisy dotyczące sprawdzania kupujących broń a także ograniczyć możliwość robienia zapasów i sprzedaży broni online. Kandydaci Demokratów składają takie obietnice regularnie, ale ostatnim poważnym sukcesem w tej dziedzinie było ograniczenie dostępu do broni automatycznej jeszcze przez administrację Billa Clintona.

Amerykanie nie czekają jednak na to, czy Joe Biden spróbuje spełnić swoje obietnice czy nie i ruszyli do szturmu na sklepy z bronią. Napędzana dotychczas związanymi z pandemią i kryzysem obawami o bezpieczeństwo sprzedaż wzrosła jeszcze bardziej. Wzrosła zwłaszcza sprzedaż karabinków AR-15 półautomatycznej broni szturmowej, którą da się przerobić na automatyczną.

Bloomberg

- Sprzedajemy mnóstwo karabinków AR. Nie mam, jak trzymać ich na wystawie. Mnóstwo ludzi martwi się o zakaz broni szturmowej, o którym mówili nasi prezydent i wiceprezydentka elekci – mówiła Forbesowi Danielle Jaymes ze sklepu z bronią w Kalifornii.

Kamala Harris, wiceprezydentka Bidena, znana jest z poparcia dla ograniczania dostępu do broni. W czasie, gdy była prokuratorką generalną Kalifornii popierała surowe karanie przestępstw z użyciem broni, a także surowe kary dla osób naruszających przepisy dotyczące dostępu do niej. To sprawiło, że sprzedaż broni zaczęła rosnąć jeszcze w październiku, wraz z sondażami dającymi zwycięstwo parze Biden-Harris.

Bloomberg

Jednak szturm na sklepy z bronią przed inauguracją nowego prezydenta-demokraty nie jest aż tak niezwykły, jak mogłoby się wydawać.

- Przed inauguracją prezydenta-demokraty zawsze rośnie sprzedaż broni – tłumaczy dr Jan Misiuna z Instytutu Studiów Międzynarodowych SGH.