Produkcja opium zapewnia obecnie ok. 2 mld dolarów rocznie. Po błyskawicznym zwycięstwie talibów jest więc mało prawdopodobne, by w produkcji narkotyków doszło do zwolnienia tempa. W 2001 r. na kilka miesięcy przez interwencją USA islamiści zakazali uprawiania maku, oficjalnie są przeciwnikami nielegalnych substancji, ale ukryte motywy będą zbyt silne, a korzyści finansowe zbyt duże. Skutkiem obecnego konfliktu będzie nasilenie światowego rynku heroiny, która w niemal 90 procentach pochodzi z Afganistanu, a także problemu narkomanii w regionie.

Długi konflikt zbrojny w Afganistanie osiągnął kulminację 15 sierpnia wraz z opanowaniem przez talibów pałacu prezydenckiego w Kabulu po ucieczce prezydenta Ashrafa Ghaniego. Wcześniej w ciągu kilku dni przejęli kontrolę nad kilkunastoma większymi miastami w kraju. Nie było nic dziwnego w tym, że talibowie zaczęli od przejmowania kontroli w miastach granicznych: Zarani, Spin Boldak będących bramą do Pakistanu, Islam Qala głównego punktu tranzytu do Iranu czy Kunduz zapewniającego kontrolę szlaków do Tadżykistanu. Najnowsza historia wykazała znaczenie tych miast, kiedy walczące ze sobą ugrupowania przestały dostawać pomoc zagraniczną, najpierw Rosji w latach 80., potem Stanów.

Kontrola handlu okazała się najważniejsza. Dotyczyło to zwłaszcza gospodarki narkotykami, która rozwijała się masowo od początku lat 90. i dziś zapewnia ok. 2 mld dolarów, 10 proc. PKB. Według innych ocen w latach 2000, pracowało w tym sektorze 4-5 mln ludzi na 25 mln mieszkańców.

W latach 90. Zarani było ośrodkiem nielegalnego handlu i przemytu paliw, narkotyków i ludzi. Opium i heroina z upraw maku z sąsiednich prowincji Farah i Helmand trafiają w dalszym ciągu na drogę stronę granicy. Miasto leżące na szlaku Kabul — irański port Chabahar stało się także kluczowym punktem tranzytu legalnego handlu paliwami, materiałami budowlanymi, artykułami konsumpcyjnymi i żywnością — dzięki państwowym inwestycjom w infrastrukturę, aby wzmocnić stosunki z Iranem i zmniejszyć zależność od handlu z Pakistanem.

Ta mieszanina handlu legalnego i nielegalnego przyciągnęła inwestycje zagraniczne, zwiększyła napływ do miasta ludzi z sąsiednich regionów, co zwiększyło napływ podatków. Podatek importowy zapewniał władzom w Kabulu niemal połowę przychodów z podatków. Miasto Islam Qala dawało co miesiąc ponad 20 mln dolarów z tego tytułu.

Talibowie kontrolują już gospodarkę kraju, w tym produkcję maku i szlaki jego transportu do Pakistanu, Iranu i Tadżykistanu. A według danych biura NZ do walki z narkotykami i przestępczością, areał upraw maku w Afganistanie zwiększył się na południu i zachodzie kraju w 2020 o 37 proc. po spadku w ostatnich latach. Powodów było wiele: brak stabilizacji, konflikty polityczne, susze, powodzie, brak pracy. Obecnie w kraju panuje dotkliwa susza, żywność drożeje, a doszła jeszcze pandemia. Nowi władcy będą więc potrzebować pieniędzy na rządzenie krajem, na pomoc zagraniczną nie mają co liczyć, więc będą korzystać z tego co mają.