Firmy samochodowe i politycy zostali zmuszeni do pójścia na kompromis po ogłoszeniu w lutym przez organizacje ekologów zwycięstwa pozwalającego na ogłaszanie zakazu wjazdu starych diesli do miast. Producenci pojazdów starają się również nie dopuścić do tego, ale chcą uniknąć kosztownych przeróbek w starych samochodach mających zmniejszyć ich emisję tlenków azotu i cząstek stałych.

Volkswagenem powtórzył teraz, że poprze modernizację układu wydechowego i zaproponuje pokrycie 80 proc. kosztów, ale pod warunkiem, że inne firmy zrobią to samo. BMW i Peugeot stwierdziły, że nie uważają tego za dobre rozwiązanie. BMW stwierdził, ze modernizacja nie jest skutecznym sposobem szybkiego dojścia miast do unijnych norm czystości powietrza. Czas uzyskania homologacji nowego układu wydechowego oznacza, że modernizacja potrwa dłużej od wprowadzenia natychmiast zachęt dla klientów do kupowania samochodów o mniejszej emisji spalin — dodał.

Prezes grupy PSA, Carlos Tavares powiedział, że dążenie do modernizacji nie zadziała, bo firmy staną okoniem przed dokładaniem pieniędzy na przebudowę starszych samochodów. — Nie jest jasne, kto zapłaci. My uważamy, że nie powinni producenci, bo gdy sprzedawali te pojazdy. to spełniały wszystkie prawne normy — powiedział na salonie w Paryżu.

- To oświadczenie dotyczy pierwszej reakcji BMW czy organizacji producentów VDA. Nie może skończyć się na tym — stwierdził rzecznik resortu środowiska na tradycyjnej konferencji prasowej.

Kwestia jest pilna. Władze Berlina szykują się do ogłoszenia zakazu wjazdu starszych diesli na 20 najważniejszych ulic stolicy — podała lokalna rozgłośnia rbb. Od lutego zakaz będzie obowiązywać we Frankfurcie. Hamburg zakazał korzystania z 3 odcinków ulic w centrum pojazdom nie spełniającym normy Euro-6.