Z funduszy na lata 2004 – 2006 skorzystało tylko kilka firm z kapitałem zagranicznym. Główny powód to polskie procedury.
– Zagraniczni inwestorzy świetnie orientują się w unijnym prawie, ale niekoniecznie znają polską specyfikę – stwierdził podczas wczorajszej konferencji Jarosław Pawłowski, wiceminister rozwoju regionalnego.
By temu zaradzić, Polska Agencja Informacji i Inwestycji Zagranicznych przygotowała przewodnik dla inwestorów, by mogli lepiej się orientować, na co mogą dostać dotacje. Dodatkowo w styczniu PAIiIZ ma uruchomić główny punkt informacyjny, a w czerwcu – program promocji wschodniej Polski jako doskonałego miejsca do inwestowania.
– Obecnie w tym regionie jest najmniej inwestycji – podkreślał Paweł Wojciechowski, prezes PAIiIZ.
Zachętą dla inwestorów mają być gigantyczne środki z funduszy. W sumie w latach 2007 – 2013 przedsiębiorcy będą mogli otrzymać ok. 24 mld euro.
W nowych programach na rozwój przedsiębiorczości mamy siedem razy więcej pieniędzy niż w latach 2004 – 2006. – Ale chcemy te pieniądze wykorzystać na najbardziej innowacyjne projekty. Inwestycje zagraniczne w nowoczesne technologie przyczyniłyby się do tego celu – mówi Pawłowski.
Eksperci zwracają za to uwagę, że największym obecnie problemem nie jest brak firm z kapitałem zagranicznym, ale nie najlepiej skonstruowane kryteria oceny innowacyjności projektów. – Dyskutowaliśmy o tym wiele razy. Do końca tego roku przygotujemy lepszą definicję innowacyjności – deklaruje Pawłowski. Jak dodał Wojciechowski, być może wymóg, by technologia, którą chcą stosować u siebie dotowane firmy, była znana na świecie nie dłużej niż trzy lata, okaże się zbyt rygorystyczny.