Reklama
Rozwiń
Reklama

Białoruś promuje Jamał II

Władze w Mińsku będą przekonywać Kreml do budowy drugiej nitki gazociągu jamalskiego. Polska od dawna opowiada się za tym projektem

Publikacja: 22.01.2009 03:49

Białoruś, która jest drugim pod względem znaczenia krajem tranzytu rosyjskiego gazu do Europy, wraca do pomysłu wybudowania Jamału II. Według rosyjskiej prasy inwestycja ta może być jednym z tematów zaplanowanych na początek lutego rozmów prezydentów obu państw.

[wyimek]8 mld euro ma co najmniej kosztować budowa gazociągu Nord Stream, konkurencyjnego wobec Jamał II[/wyimek]

„Wriemia Nowostiej” napisały wczoraj, że podczas zwołanego przez prezydenta Dmitrija Miedwiediewa w czasie rosyjsko-ukraińskiego konfliktu gazowego szczytu w Moskwie propozycję budowy drugiej nitki rurociągu jamalskiego przedstawił białoruski premier. – To bardzo dobry projekt, który pozwoli znacząco zwiększyć tranzyt rosyjskiego gazu do klientów w Europie – powiedział premier Siergiej Sidorski agencji Interfax. I przypomniał, że druga nitka istniejącego od 1997 r. rurociągu jamalskiego, biegnącego z Rosji przez Białoruś i Polskę do wschodnich Niemiec, umożliwiłaby podwojenie eksportu paliwa z Rosji (z 30 do ok. 60 mld m sześc. rocznie).

Rosjanie jednak już kilka lat temu zarzucili ten plan, mimo że miał on także poparcie polskich władz. Uznali bowiem, że korzystniej będzie wybudować wspólnie z firmami z Niemiec i Holandii rurociąg przez Bałtyk (Nord Stream), chociaż jest wyjątkowo kosztowny (ponad 8 mld euro) i bardziej ryzykowny ze względu na zalegającą w Bałtyku broń z czasów obu światowych wojen. Ten projekt może być zrealizowany ok. 2012 r., tymczasem Jamał II może powstać w ciągu 18 miesięcy i kosztować znacznie mniej.

Do tej pory koszty polskiego odcinka drugiej nitki Jamału szacowano na 1,5 – 2 mld dol. Budowa byłaby o tyle ułatwiona, że gdy powstawała pierwsza, od razu wykupiono więcej terenów, zatem uzyskanie pozwoleń na budowę nie sprawiłoby inwestorom problemów.

Reklama
Reklama

Polskie władze, które bez względu na orientację polityczną od początku krytykują projekt Nord Stream, opowiadają się za powstaniem Jamału II. Zaproponowały nawet, zarówno Rosjanom, jak i krajom Unii Europejskiej, zmodyfikowaną trasę przesyłu – przez państwa bałtyckie należące do UE. W ten sposób Rosjanie nie mogli zarzucać, iż rurociąg przebiegać będzie przez niestabilnie politycznie kraje. A właśnie takich argumentów używa strona rosyjska, promując Nord Stream. Zapewnia, iż dzięki tej inwestycji Unia Europejska będzie miała zapewnione niezakłócone dostawy gazu, gdyż problemy z Ukrainą czy też z Białorusią nie będą miały dla eksportu paliwa przez Bałtyk żadnego znaczenia.

Nie wiadomo, co skłoniło władze w Mińsku do powrotu do projektu Jamał II. Możliwe, że uznały, iż wybudowanie Nord Stream może skłonić Rosjan do ograniczenia tranzytu przez Białoruś. Jednak niedawno premier Władimir Putin twierdził, iż Jamał II nie jest teraz potrzebny. Dla Brukseli projekt ten jednak powinien nabrać większego znaczenia – zwłaszcza po ostatnim sporze między Kijowem a Moskwą.

Biznes
Czyste Powietrze martwe? Prefinansowanie, nadużycia i miliardy bez wypłat
Biznes
Pies lub kot tylko dla bogatych. Ile wydajemy na domowe zwierzęta?
Biznes
Afera w koncernie Kałasznikow. Rosyjskie automaty z chińskimi częściami
Biznes
Piece gasną w hutach Rosji. Tysiące hutników traci pracę
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama