[link=http://blog.rp.pl/salik/2009/07/22/bezpieczniej-pod-grusza-niz-palma/]Skomentuj na blogu[/link]
Szykuje się rewolucja na rynku usług turystycznych. Jadący na zorganizowane wycieczki mają być lepiej zabezpieczeni przed skutkami plajty organizujących je biur. – Nasze propozycje zmian w ustawie o usługach turystycznych złożymy dziś w Ministerstwie Sportu i Turystyki – mówi „Rz” Jan Korsak, szef Polskiej Izby Turystyki.
Izba chce, by kondycja finansowa touroperatorów, do tej pory często ukrywana, była poddana nadzorowi. To pozwoliłoby zabezpieczyć się przed takimi przypadkami, jak ubiegłotygodniowe bankructwo Biura Podróży Kopernik.
Izba turystyki proponuje powołanie funduszu gwarancyjnego, do którego trafiałyby składki biur turystycznych. Z niego byłyby wypłacane odszkodowania dla klientów firm, które wpadły w finansowe kłopoty. Składki byłyby obowiązkowe. Ich wielkość – uzależniona od liczby kupujących wycieczki.
Fundusz ma także prowadzić rejestr biur turystycznych. A co najważniejsze – dostanie prawo kontroli ich kondycji finansowej. Gdyby się pogarszała, będzie mógł zabronić rozszerzania sprzedaży i tworzenia piramidy finansowej przez finansowanie zaliczkami na przyszłe wycieczki wyjazdów bieżących. – To pozwoliłoby zapobiec powiększaniu strat do gigantycznych rozmiarów – argumentuje Korsak. Tak działał ostatni wielki bankrut – Open Travel, który upadł w 2006 r. – Już wcześniej wiadomo było, że plajtują. A oni jeszcze przez całe wakacje mogli ściągać pieniądze od klientów i rujnować rynek – przypomina Korsak.