- Taka ostrożność wynika z kilku względów - uważa Kazimierz Gatnar, dyrektor Zespołu Zarządzania Energetyką w Jastrzębskiej Spółce Węglowej. Po pierwsze relatywnie metanu jest mało. Np. cała JSW pozyskuje go nieco ponad 100 mln m[sup]3[/sup]. Tymczasem zakłady azotowe w Kędzierzynie, czy Tarnowie potrzebują około cztery razy tyle.
Do tego dochodzi stabilność dostaw. Firmy chemiczne muszą mieć zagwarantowane dostawy. Tymczasem w przypadku metanu z kopalń nie da się tego zrobić. Jego pozyskanie bowiem zależy od wielkości wydobycia węgla. Zależność jest prosta – im mniej surowca, tym mniejsze wydobycie metanu.
Ostatnim czynnikiem jest przesył. Aby dostarczyć metan do Kędzierzyna czy Tarnowa potrzebne byłyby kosztowne gazociągi, co oznaczałoby nieekonomiczność całego przedsięwzięcia.