Reklama
Rozwiń
Reklama

Dyskoteki i nocne kluby tracą klientów

Kryzys wymusza oszczędności, więc klubowicze częściej zostają w domach. Największy brytyjski właściciel dyskotek zamknął od lutego już 11 lokali

Publikacja: 25.08.2010 15:44

Dyskoteki i nocne kluby tracą klientów

Foto: Fotorzepa, Seweryn Sołtys

Akcje Luminar Group Holdings straciły w tym roku już 76 proc., po tym jak firma zamknęła 11 lokali, których utrzymanie stało się nierentowne. Podobny los spotkał dwa kluby nocne i bar należące do firmy Brook Leisure Holdings.

Według CGA Strategy, dostawcy danych o rynku gastronomicznym od 2006 r. liczba otwartych lokali w Wielkiej Brytanii zmniejszyła się o 21 proc., czyli 622 miejsca. Szacuje się, że obecnie w Zjednoczonym Królestwie otwartych jest 2372 kluby.

Rosnące bezrobocie i powszechny dostęp do taniego alkoholu z supermarketów to zmora właścicieli dyskotek, pubów i barów. - Ten rok jest bardzo trudny. Absolwenci, czyli nasza główna grupa docelowa nie mogą znaleźć pracy – tłumaczy Cameron Leslie, współzałożyciel i menedżer londyńskich klubów - Fabric i Matter, który jest zamknięty od czerwca.

Ze względu na chudsze portfele klubowiczów, właściciele lokali decydują się na niższe ceny biletów i promocje na barze. Niestety czynsze wciąż rosną, więc rentowność biznesu maleje.

- Słabość branży obserwujemy od ok. sześciu lat, jednak recesja przyspieszyła zdecydowanie to zjawisko. Nagle wielu młodych ludzi nie ma innego wyboru niż zostać w domu, zamiast iść na miasto – mówi Jonny Forsyth, analityk rynku napojów w Mintel International.

Reklama
Reklama

W 2008 r. gospodarka Wielkiej Brytanii znalazła się w stanie najcięższym od czasów powojennych. PKB Wyspiarzy kurczyło się przez sześć kolejnych kwartałów, by w końcu w ostatnim kwartale ubiegłego roku wyjść na plus.

Z oficjalnych danych statystycznych wynika, że około jedna piąta Brytyjczyków w wieku od 18 do 24 lat nie jest w stanie znaleźć pracy.

Trochę ponad połowa alkoholu wypijanego w Wielkiej Brytanii spożywana jest w pubach. Jeszcze w 1979 r. w lokalach wypijano 88 proc. całej sumy. Czteropak piwa w Tesco kosztuje 79 pensów, a to skłania młodzież do picia w domu i omijania barów.

Według Brytyjskiego Stowarzyszenia Barów i Pubów w 2009 r. średnio 40 tego typu lokali było zamykanych tygodniowo.

- Nikt nie lubi przychodzić do pustego baru, czy klubu. Jeśli w jednym tygodniu takie miejsce jest puste, nikt nie zajrzy tu również za tydzień – tłumaczy Simon French, analityk z Panmure Gordon and Co.

Biznes
Pies lub kot tylko dla bogatych. Ile wydajemy na domowe zwierzęta?
Biznes
Afera w koncernie Kałasznikow. Rosyjskie automaty z chińskimi częściami
Biznes
Piece gasną w hutach Rosji. Tysiące hutników traci pracę
Biznes
Projektantka Hello Kitty ustępuje ze stanowiska po 46 latach
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama