Przejęcie kontroli przez republikanów w Izbie Reprezentantów oznacza, że demokrata Norman Dicks, jeden z najbardziej wytrwałych rzeczników Boeinga w Kongresie straci przewodnictwo w podkomisji rozdziału środków dla wojska.
Dicks pochodzący ze stanu Waszyngton, gdzie Boeing produkowałby większość swych samolotów-cystern, byłby najwłaściwszym człowiekiem do blokowania środków dla EADS, gdyby dowództwo lotnictwa wojskowego wybrało ponownie ofertę firmy z Europy. Dał jasno do zrozumienia, że mógłby to robić.
Żaden z trzech republikanów, mających największe szanse zastąpić Dicksa nie jest zwolennikiem tej czy drugiej strony w walce o kontrakt. — To wyraźna strata dla Boeinga — ocenia Scott Hamilton, szef firmy doradczej z zakresu przemysłu lotniczego Leeham w Issaquah (Waszyngton).
Polityka odgrywała nadmierną rolę w trwających od niemal dekady próbach zastąpienia wysłużonych cystern KC-135, których średni wiek wynosi 50 lat. Kongresmani starali się robić wszystko, aby zachować w kraju miejsca pracy, jakie powstałyby wraz z nowym zamówieniem.
EADS mający siedziby w Paryżu i Monachium zapowiadał, że będzie montować swe samoloty w zakładzie, jaki zbudowałby w Mobile w Alabamie. Dzięki temu zyskał poparcie kongresmanów z południa, a wielu z nich należy do Partii Republikańskiej. EADS obiecuje też stworzenie nowego korytarza produkcyjnego na południowym wschodzie Stanów, co wzmocniłoby i rozszerzyło zakres działania przemysłu lotniczego i chroniłoby podatników przed rosnącą konkurencją. Sukces europejskiej firmy w przetargu dałby jej ważny przyczółek na amerykańskim rynku sprzętu wojskowego, najbardziej lukratywnym na świecie.