W 2010 roku bawełna biła cenowe rekordy i była najdroższa od 15 lat. Cena tego surowca wzrosła o blisko 87 proc. w ciągu minionego roku. Na koniec grudnia za funt bawełny płacono ponad 1,4 dolara na nowojorskim rynku. Od początku stycznia tego roku cena bawełny wzrosła o ponad 19 proc – z 1,4 USD do 1,6 USD za funt.
- W 2011 roku możemy mieć do czynienia z kilkuprocentowym wzrostem cen odzieży – mówi Leszek Oszczygieł z Polskiej Izby Odzieżowo-Tekstylnej. Według niego producenci będą teraz szyli prostsze, bardziej oszczędne wyroby, a na rynku pojawi się więcej mieszanek materiałów zawierających sztuczne włókna, jak np. poliester. Z kolei według szacunków Andrzeja Drożdża z Izby Bawełny w Gdyni podwyżki cen ubrań mogą sięgnąć nawet 20 proc.
Duże sklepy odzieżowe w Anglii od kilku miesięcy informują o kilkuprocentowych podwyżkach cen ubrań. Zmiany cen zapowiedziały m.in. marki H&M i Levis Strauss. Ze strony polskich firm odzieżowych jak dotąd nie było takich komunikatów. Producenci mają świadomość, że aby utrzymać się na rynku, trzeba oferować klientom duży wybór towarów po konkurencyjnej cenie, dlatego tną koszty pracy. - Z bawełnianym kryzysem nie poradzili sobie głównie mali przedsiębiorcy, a polski rynek producentów odzieży skurczył się w 2010 roku nawet o 15 proc.– szacuje Leszek Oszczygieł z Polskiej Izby Odzieżowo-Tekstylnej. Nie wyklucza on jednak, że firmy odzieżowe zaczną zamawiać więcej niż do tej pory produkcji z Chin, lub przenosić tam swoje zakłady. Taki scenariusz miał miejsce w listopadzie ubiegłego roku w fabryce VF Polska z Łodzi, należącej do, VF Corporation, amerykańskiego giganta odzieżowego (właściciela marek: Lee, Wrangler czy North Face). Centrala koncernu z dnia na dzień zdecydowała o zamknięciu polskiego zakładu, przez co pracę straciło ponad 1,1 tys. pracowników.
Zdaniem Łukasza Wachełko z Deutsche Banku – wyższy koszt surowca może natomiast silniej dotknąć producentów wyrobów higieniczno-kosmetycznych, bo jego udział w ostatecznej cenie wyrobów jest większy niż w przypadku odzieży. Mimo pesymistycznych prognoz, wiele zależy też od elastyczności przedsiębiorstwa w dostosowywaniu się do zmian. Spółka Harper Hygienic, produkująca artykuły kosmetyczne szybko reaguje na zmienną koniunkturę w branży. - Dzięki zmianom technologii i źródeł zaopatrzenia oraz zapasom surowca udało nam się szybko opanować sytuację i w dużej mierze uodpornić na wahania ceny bawełny – zapewnia Robert Neymann prezes Harpera. Jego zdaniem elastyczność firmy w dostosowywaniu się do zmian ceny surowca zapewni jej przewagę konkurencyjną na rynku producentów bawełnianych wyrobów. Cena bawełny w tym roku, choć nadal będzie rosła, to już w wolniejszym, tempie – uspokajają analitycy. Zdaniem Adama Kaptura z Domu Maklerskiego Millennium będzie to wzrost jednocyfrowy, na poziomie 4-5 proc. – Gdyby cena surowca w dalszym ciągu rosła dynamicznie, na rynku bawełnianych spółek doszłoby do konsolidacji – podsumowuje.