Wartość rynku brokerskiego mierzona przychodami mogła więc w 2010 r. przekroczyć 630 mln zł. W 2009 r. wyniosła 558 mln zł. Obroty brokerów wzrosły więc bardziej niż cały rynek ubezpieczeniowy, gdzie składka brutto zwiększyła się o 5,5 proc.

Zyski brokerów wzrosły mocniej niż przychody, bo o około 14 proc. – Wyniki  firm świadczą, że 2010 r. należał do udanych – uważa Rafał Kaszubowski, prezes firmy Energo-Inwest-Broker.

630 mln zł to szacunkowa wartość przychodów polskich brokerów w 2010 r.

Zarówno Kaszubowski, jak i szef firmy Nord Broker Krzysztof Bromka przyznają, że brokerzy musieli w ub.r. stawić czoła efektom zachwiania w segmencie ubezpieczeń komunikacyjnych, wywołanego zmianami warunków umów przez towarzystwa. Czyli podwyżkami cen oraz nieakceptowaniem niektórych rodzajów ryzyka. – Głównie na brokerów spadł ciężki obowiązek przekonania klientów do zmian zachodzących na rynku – mówi Bromka. Dodaje, że w tym roku podobne zjawiska wystąpiły w ubezpieczeniach majątkowych dla korporacji.

Wśród największych brokerów najszybszy wzrost przychodów zanotowała grupa MAKUbezpieczenia (22,9 proc.), która w tym roku chce zadebiutować na GPW. Na razie tyko Wrocławski Dom Brokerski i Jurajski Dom Brokerski są notowane na New Connect.

Jaki będzie rok 2011 dla brokerów? – Rynek będzie rósł.  Jednak jego rozwój uzależniony jest nie tylko np. od kolejnych zwyżek składek, ale także od kondycji gospodarki – podsumowuje Bromka.